Rośliny naczyniowe

Gorc z Zasadnego

Gorce - 4 lutego 2017

Trasa: Zasadne - Przełęcz Młynne (732 m n.p.m.) – Wierch Lelonek (955 m n.p.m.) – Gorc Młynieński – Gorc (1228 m n.p.m.) - Gorc Kamienicki (1120-1150 m n.p.m.) – Świnkówka (1020-1090 m n.p.m.) - Gorc Kamienicki - Zasadne

Pogoda zapowiadana na sobotę była średnia, ale ponieważ na niedzielę zdecydowanie zła - więc zdecydowaliśmy się pojechać na kolejną zimową wycieczkę właśnie w sobotę.

Tym razem wybraliśmy Gorc – byłam tam tylko raz, latem, a poza tym postawiono tam niedawno wieżę widokową, więc był poważny powód wejścia na ten szczyt, zwłaszcza, że tydzień temu byliśmy na Lubaniu.

Dowiedzieliśmy się o szlaku turystycznym „Wyrusz z nami w Gorce”, prowadzącym na Gorc z Zasadnego. Jest tam przygotowany mały parking i wiata dla turystów oraz tablica informacyjna o przebiegu szlaku.

Ten szlak jest chyba najkrótszym szlakiem na Gorc, pięknym widokowo, a jedną z  jego głównych zalet  jest fakt,  iż zaczyna i kończy się w tym samym miejscu, zataczając koło ( około 10 km).

Wyruszyliśmy w lekkiej mgle, przez którą próbowało się przebić słońce. Pod szczytem Gorca wyszło na dobre i towarzyszyło nam przez resztę dnia. Dodatkowo było bezwietrznie i bardzo ciepło, zwłaszcza na polanach.

Niestety nie zrobiłam zbyt wielu zdjęć, bo w połowie drogi zepsuł mi się aparat. Tym razem chyba już na dobre. Mocno cierpiałam, bo niebo stawało się coraz bardziej błękitne, a kolejne mijane polany coraz ładniejsze, ale cóż. Złośliwość przedmiotów martwych. Czasem tak bywa.

Szlak jest z niewiadomych przyczyn oznaczony znakami głównego szlaku beskidzkiego. Przecież to lokalna szlak, więc powinien mieć swoje indywidualne oznaczenie. 

Do góry, pod szczyt jest jako tako zaznaczony, potem jednak na Gorcu Kamienickim trzeba skręcić w prawo, a nie ma żadnego oznaczenia, w zimie nie widać w ogóle drogi, bo wszystko jest zasypane (stąd nasza wizyta na Świnkówce), potem szlak jest dość dobrze widoczny, potem znowu ginie… Musieliśmy w końcu zejść łąkami na „krechę” do drogi, na której po chwili znowu pojawiły się znaki naszego szlaku.

A na dole w Zasadnem znowu było szaro i mgliście – tak jak rano – i w takiej ponurej i mglistej pogodzie wróciliśmy do Nowego Sącza, gdzie przez cały dzień było tak nieciekawie, zresztą podobnie  w Krynicy i wielu innych miejscach. Cieszyliśmy się więc, że tak dobrze wybraliśmy miejsce wycieczki i mieliśmy dzięki temu prawie przez cały dzień piękną pogodę.

Wrócę tu na pewno w czerwcu, kiedy zakwitną gorczańskie łąki. Może znajdę coś ciekawego.