Rośliny naczyniowe

W "krainie" naparstnicy purpurowej

Ponieważ już od dwóch lat planowałam wyjazd do Gilowic koło Żywca, aby sfotografować rosnący tam podobno na naturalnym stanowisku tojad lisi,  którego nie miałam jeszcze w  swoim atlasie roślin, postanowiłam połączyć tę podróż z wypadem w Beskid Mały, w którym, wstyd się przyznać, nigdy jeszcze nie byłam. Przy okazji liczyłam na dotarcie do jakiegoś rezerwatu (w Beskidzie Małym są trzy: Madohora, Zasolnica i Szeroka).

Moi przyjaciele jak zawsze, stanęli na wysokości zadania i opracowali tak  plan naszej wycieczki, aby mnie w pełni zadowolić. Wyszliśmy z Targoszowa i przez Przełęcz Beskidek oraz Smerekowicę udaliśmy się na Łamaną Skałę i do Rezerwatu Madohora. Później wróciliśmy na Przełęcz Beskidek i pomaszerowaliśmy na Leskowiec i Groń Jana Pawła II.

Beskid Mały, a już na pewno ten szlak, mnie zauroczył. Nie spodziewałam się, że będzie tu tak pięknie. Piekne lasy, skały, borówczyska fioletowe od owoców, mnóstwo motyli i wreszcie rosnąca tu w ogromnych ilościach naparstnica purpurowa – nie wiedziałam, że tutaj występuje, więc było to dla mnie ogromne zaskoczenie i niesamowita radość – nigdzie do tej pory, poza jednym stanowiskiem w Tatrach słowackich nie widziałam jej jeszcze w Karpatach. Fotografowaliśmy początkowo każdą roślinę, a potem, kiedy widzieliśmy, w jakiej ilości tu występuje, tylko najpiękniejsze okazy – a było w czym wybierać – były we wszystkich możliwych odcieniach i kolorach w jakich ta roślina występuje -  od ciemnopurpurowej przez różne odcienie różu, aż do białej.