LIPIEC
Dzwonek skupiony (Campanula glomerata)

Beskid Sądecki - 2 listopada 2023


W ubiegłym roku wybrałam się na samotną wędrówkę z Brzyny. Miałam tam sobie zrobić takie przyjemne kółeczko bez szlaków. Ale w rezultacie, całkiem niezaplanowanie, wylądowałam na Koziarzu. To była bardzo piękna trasa. Po powrocie do domu chciałam dokładnie prześledzić na mapie moją wędrówkę i wtedy oko padło mi na nieoznaczoną ścieżkę, schodzącą poniżej Koziarza do Tylmanowej. Zwróciłam na nią uwagę, bo wyglądało na to, że prowadzi skalistą granią. I jest tam zaznaczony szczyt o nieznanej mi nazwie – Tylmanowski Sobel.

Informacji w Internecie na ten temat nie znalazłam, ale był za to filmik. Jego autor sfilmował całe przejście tą ścieżką. Postanowiłam, że ja się też muszę tam koniecznie wybrać i tamtędy przejść.

Chodzę często z Tylmanowej na Koziarz, zwłaszcza zimą, bo bywa tam piękna szadź, ale potem wracam tą samą drogą, bo nie ma innej. Teraz mogłabym robić pętlę.

Akurat przyjechał na kilka dni mój młodszy syn i postanowiłam go zabrać w góry. Od razu pomyślałam, że to dobra okazja, żeby zaliczyć tę bezszlakową ścieżkę i zdobyć Tylmanowski Sobel.


Pogoda miała być tego dnia piękna. Jedynym mankamentem mógł być zapowiadany przez prognozy silny wiatr. No i rzeczywiście, jak wysiedliśmy w Tylmanowej z samochodu, to wiało bardzo mocno. Ale z doświadczenia wiem, że tam zawsze wieje, więc pocieszałam się myślą, że dalej będzie lepiej. No i tak było. Jak przeszliśmy przez wieś i dotarliśmy do lasu, to wiatr się uspokoił. Zdarzały się co jakiś czas silniejsze podmuchy, zwłaszcza na otwartych przestrzeniach, ale na ogół szło się bardzo przyjemnie.


Większość barwnych liści strącił niestety z drzew wiejący ostatnio halny, ale jeszcze tu i ówdzie było ich na drzewach trochę, więc można się było jeszcze cieszyć kolorami złotej jesieni.


Pilnuję, żeby zobaczyć, w którym miejscu będzie schodzić ta ścieżka, którą planujemy zejść. Jakież jest moje zdziwienie, kiedy widzę, że jest tamtędy poprowadzony niebieski szlak. I najprawdopodobniej prowadzi na Tylmanowski Sobel. Gmina Ochotnica oznaczyła ostatnio wszystkie szlaki na nowo i zdaje się wytyczyła przy okazji nowe. Wykonano kawał dobrej roboty, o czym mogłam się już przekonać podczas wycieczki na Gorc.



My na razie idziemy do góry dobrze mi znanym szlakiem zielonym, prowadzącym na Błyszcz. Spory kawałek lasem, ale zdarzają się też widokowe polanki. Docieramy w końcu do największej – Polany Kolebisko. Tu mocno wieje, ale za mamy widok na Tatry. I niedaleką już wieżę na Koziarzu.


Teraz tylko kawałek lasem i docieramy do rozwidlenia szlaków na Przełęczy pod Koziarzem (906 m n.p.m.). Jest tu duża, zadaszona wiata dla turystów, więc robimy sobie tutaj przerwę na drugie śniadanie. Zwłaszcza, że tu nie wieje.



Po krótkim odpoczynku idziemy dalej żółtym szlakiem w stronę Koziarza (942 m n.p.m.). To bardzo widokowy fragment tego szlaku. Szkoda tylko, że strasznie tu wieje. Docieramy do wieży widokowej. Tu jest jeszcze gorzej. Więc robię tylko kilka pospiesznych zdjęć i schodzimy na dół. Idziemy dalej żółtym szlakiem, który schodzi do Łącka. Musimy teraz znaleźć wejście na ścieżkę, którą dojdziemy na Tylmanowski Sobel. Patrzę na mapę w telefonie, żeby go nie przegapić. Ustalam, gdzie powinniśmy wejść do lasu i jej poszukać. Znaków niebieskich w każdym razie nie ma. Syn idzie trochę z ociąganiem, bo przyzwyczajony jest chodzić tylko szlakami i podchodzi nieufnie do mojego pomysłu.



Pojawia się wyraźna ścieżka, prowadząca granią. Sprawdzam, czy to na pewno ta właściwa. Po kilkuset metrach pojawiają się znaki niebieskie szlaku, który zauważyliśmy w Tylmanowej. Czyli miałam rację! Szlak na Tylmanowski Sobel został wytyczony. Tyle, że końcówka jest poprowadzona nieco inaczej. Nie ma go oczywiście zaznaczonego na mapie, ale jest tu jeszcze tylko jedna droga, prowadząca do żółtego szlaku i on właśnie tą drogą idzie. Żeby na niego wejść, trzeba zejść nieco niżej, niż my, tą polaną pod Suchym Groniem. Ale myślę, że na pewno jest to dobrze oznaczone.



Synowi od razu poprawia się humor. Jest tu naprawdę pięknie. Nie przypuszczałam, że będzie mi się tutaj aż tak podobać. Grań jest rzeczywiście bardzo stroma i miejscami skalista. Ale ścieżka jest bardzo wygodna. A przyjście tu o tej porze roku, kiedy buki zrzuciły już w większości liście, było strzałem w dziesiątkę. No i mimo moich obaw, że będzie tu strasznie wiało, jest zupełnie w porządku. To chyba dlatego, że jesteśmy ponad 200 metrów poniżej Błyszcza i Koziarza i to one osłaniają nas od wiejącego z południa halnego.


Docieramy najpierw na nienazwany, ale zaznaczony na mapie szczyt (728 m n.p.m.), a potem na niższy Tylmanowski Sobel (712 m n.p.m.). Liczyłam, że skoro został wytyczony szlak, to będzie też tabliczka na szczycie. Niestety, na razie jej nie ma. I w okolicach szczytu brakuje też oznaczeń szlaku na sporym jego odcinku. Ale może to zostanie w najbliższym czasie uzupełnione.



Docieramy do zielonego szlaku. Okazuje się, że wiatr, który po południu miał się nasilić, ucichł i przechodzimy przez Tylmanową do samochodu w prawie bezwietrznej pogodzie.


Jestem zadowolona, że udało mi się zrealizować kolejny punt z mojej listy. A wycieczka w towarzystwie syna była bardzo przyjemna. I bardzo ucieszył mnie fakt, że przez Tylmanowski Sobel został wytyczony szlak. To piękna ścieżka, i warta, żeby była uczęszczana przez turystów. No i teraz można zrobić na Koziarz pętlę z Tylmanowej. Jakieś 12-13 kilometrów, czyli dla przeciętnego turysty w sam raz.



Beskid Sądecki Koziarz Pasmo Radziejowej Tylmanowski Sobel
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.