KWIECIEŃ
Krokus, szafran spiski (Crocus scepusiensis)

Gorce - 21 marca 2026


Zwykle, kiedy przygotowuję trasę jakiejś wycieczki i studiuję mapę, przychodzą mi do głowy kolejne pomysły. Tak było i tym razem. Podczas szukania nowych szlaków na Lubań i Magurki, myszka zjechała mi trochę w bok i zobaczyłam, że z przysiółka Poręby Wielkiej, o zabawnej nazwie Chlipały, można zrobić pętlę, zaliczając po drodze Stare Wierchy i Suchorę, na której już bardzo dawno nie byłam. Zapisałam sobie ten pomysł.

Nadszedł czas kwitnienia krokusów. A ostatecznie to Gorce. Chociaż nigdzie do tej pory nie zetknęłam się z informacją, że tam rosną, ale nigdy nic nie wiadomo. Zbytnio na to nie liczyłam, ale może chociaż symbolicznie?

Na Przełęczy Przysłop w Lubomierzu obleciał mnie trochę strach, bo wierzchołki gór były białe. A ja planowałam wiosenna wycieczkę! Nawet raczków ze sobą nie wzięłam. Pocieszyłam się myślą, że mam czapkę i rękawiczki oraz cieplejszą kurtkę, którą wrzuciłam do bagażnika tak na wszelki wypadek.

Dojechałam do Mszany Dolnej. Jest tam cmentarz z I wojny światowej, na którym jeszcze nie byłam. Ale postanowiłam odwiedzić go w drodze powrotnej. Chciałam jak najszybciej dojechać na miejsce, bo byłam tam kiedyś i wiedziałam, że za wiele miejsca do pozostawienia samochodu to tam nie ma. Lepiej być wcześniej. Minęłam więc także Park Wodzickich w Porębie Wielkiej. Mogę także tam zajrzeć wracając.

W przysiółku Chlipały okazało się, że przygotowano tam obszerny, nowy parking dla turystów. Można stamtąd dojść na Turbacz. To dłuższa trasa niż z Koninek, ale zdecydowanie ładniejsza.

Było tak ciepło, że zaryzykowałam lżejszą kurtkę. I to była dobra decyzja, bo cały dzień było ciepło i bezwietrznie.



Wyruszyłam ścieżką edukacyjną „Wokół doliny Poręby”, oznaczoną zielono-białym kwadratem. Już na pierwszej polance znalazłam pierwsze krokusy. Spędziłam tam sporo czasu, na wszelki wypadek, gdybym już żadnych nie spotkała. To było zbędne, bo jak się później okazało, krokusy rosły na każdej mijanej polanie. Dopiero zaczynały kwitnąć, ale i tak było ich sporo.



W pewnym momencie do mojej ścieżki dołączył żółty szlak wychodzący z Rabki-Zdrój i dochodzący do schroniska na Starych Wierchach. Mijałam kolejne polany z krokusami.



W pewnym miejscu ścieżka odchodzi na krótkim odcinku od żółtego szlaku, bowiem schodzi na ładną polanę, na której znajdują się ruiny dawnej gajówki. Także jest tam duży, wygodny stół z ławkami, gdzie można sobie usiąść i odpocząć. Tu też było trochę krokusów, w tym pierwsze dzisiaj białe.


Na następnej polanie poza krokusami leży duży płat śniegu. Biały i świeży. To po ostatnich opadach.



Ścieżka znowu łączy się z żółtym szlakiem. A kiedy docieram do skrzyżowania z GSB, pojawiają się pierwsi turyści. Jest ich z każdą chwilą coraz więcej.



Docieram do schroniska na Starych Wierchach (968 m n.p.m.),. Wokół jest sporo ludzi. Jestem już głodna i nawet są wolne stoliki i ławki na zewnątrz, ale gwar mi przeszkadza. Zdecydowanie bardziej wolę samotność. Idę więc dalej. Znajduję malutką polankę z wygodnym pniakiem i tam się rozsiadam z drugim śniadaniem. A potem idę dalej. Na GSB jest tutaj sporo śniegu. Gdzieniegdzie nawet sporo okiści na drzewach. To taki fajny kontrast – śnieg i krokusy.



Mijam polanę Pudziska. Właściwie tam powinnam zejść z GSB, bo ścieżka „Wokół doliny Poręby” tu skręca w stronę Suchory. A ja miałam w planach zaliczyć Obidowiec i z niego zejść na Suchorę zielonym szlakiem. Zatrzymuję się przy szlakowskazie, robię mu zdjęcie, ale zupełnie do mnie nie dociera, że to już, więc zamiast zejść na zielony szlak, idę dalej. Wychodzę na Polanę Obidowiec.




Tu są dzisiaj najładniejsze krokusy, więc znowu spędzam tutaj sporo czasu. A potem sprawdzam, jak mam daleko do odejścia „mojego” zielonego szlaku. Okazuje się, że pół kilometra. Tyle, że nie do przodu, a do tyłu, bo muszę wrócić. Ale nie żałuję, bo polana ładna, a krokusy na niej śliczne!



Szlak okazuje się stromy. No i jest tu ten śnieg, który rano widziałam z Przełęczy Przysłop. To północne zbocze, więc przetrwał od ostatnich opadów. Jest bardzo zimowo. Wyobrażam sobie, jak bajkowo musiało tu być rano. Jest ślisko, bo miejscami są oblodzenia. Ale idąc powolutku, jakoś daję radę. Z ulgą wychodzę na Polanę Suchora. Jest tu śnieg, ale krokusy też. A nawet znajduję sporą kępkę zawilców gajowych!


Robię sobie krótki odpoczynek, a potem wchodzę na szczyt Suchory (1000 m n.p.m.), gdzie znajduje się obserwatorium astronomiczne. Kilkanaście lat temu udało nam się zobaczyć go w środku.



Teraz już muszę przyspieszyć, bo na podziwianie i fotografowanie krokusów straciłam mnóstwo czasu. Park Wodzickich i cmentarz wojenny w Mszanie Dolnej niestety będę sobie musiała odpuścić. A i tak będę miała szczęście, jak dojadę do Nowego Sącza, zanim zrobi się całkiem ciemno.



Na razie idę, mijam Tobołów (994 m n.p.m.). A przed Tobołczykiem (969 m n.p.m.) wyciąg, którym można zjechać do Koninek, jak jest czynny. Też nim wtedy zjeżdżaliśmy.


Kawałek dalej schodzę na szlak spacerowy, będący jednocześnie czerwonym szlakiem rowerowym Jastrzębie-Rzeki. To 5 kilometrów leśną, szeroką drogą. Spadek jest łagodny, więc idzie się przyjemnie. Świeci jeszcze słońce, kwitną pierwsze żywce gruczołowate. Zauważam na śniegu tropy borsuka. rzadko się je widuje. Ale mimo to trochę mi nudno. Nie mogę jednak narzekać, bo otwartych przestrzeni miałam dzisiaj sporo.


Na parkingu jestem kilka minut po siedemnastej. Późno. Ale najtrudniejszy i najmniej znany mi odcinek trasy powinnam pokonać jeszcze za dnia. I tak jest. Ciemno robi się dopiero w okolicach Gołkowic.

To był wspaniały pierwszy dzień kalendarzowej wiosny! Piękna, słoneczna i bezwietrzna pogoda, bardzo ładna trasa. No i to połączenie świeżego śniegu z kwitnącymi krokusami! Było super!



Gorce Stare Wierchy Poręba Wielka Suchora
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.