Pogórze Popradzkie - 8 sierpnia 2025
Miała być całodniowa wycieczka, skończyło się na
popołudniowym wypadzie do Starej Lubowli (Stará Ľubovňa). Ja tam byłam
kilkakrotnie, ale syn ponad 15 lat temu, jeszcze w liceum, więc chętnie zgodził
się na przypomnienie, jak wygląda tamtejszy zamek.
Wyjechaliśmy koło drugiej. Po niecałej godzinie byliśmy już
na miejscu. Okazuje się, że tu też jest sporo turystów, bo przygotowany został
drugi parking. Kosztuje 4 euro.
.jpg)
.jpg)
Zwiedzanie zaczynamy od skansenu. Zostały tu zgromadzone 32 drewniane budynki z terenu Spisza i Szarysza. Niektóre bardzo ciekawe. Na uwagę
zasługuje greckokatolicka cerkiew pw. Michała Archanioła z 1833 roku.
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
Ekspozycje wewnątrz domów są bardzo ciekawe. W jednym z nich
jest pokazane, jak wyglądała izba tuż po porodzie, z zasłonami wokół łóżka
położnicy, w innym wystawiona jest trumna. Jest też malutki budyneczek, który
pełnił rolę wioskowego żłobka.



.jpg)
.jpg)
.jpg)
Jest kuźnia, stolarnia, farbiarnia
materiałów i bogato wyposażony młyn wodny, z pomieszczeniami mieszkalnymi.
.jpg)
.jpg)
Ciekawa jest też ekspozycja pięknie zdobionych belek
stropowych i warsztat ciesielski.


W jednym z domów jest też pokazane wnętrze szkoły. Szczerze
powiedziawszy, tak trochę wyglądała moja nauka w I klasie! Podobne ławki,
tablica i pomoce naukowe w postaci ilustracji na dużych kartonach!
Wydawać by się mogło, że skanseny są do siebie podobne, ale
nic mylniejszego! Każdy jest inny, bo każdy
rejon ma swoje charakterystyczne budownictwo i inne wyposażenie wnętrz. Warto
więc do każdego zajrzeć!
Bilety można kupić osobno do skansenu i do zamku, albo w pakiecie, co wychodzi taniej. Normalny kosztuje 13 euro, tylko do zamku 10.
.jpg)
.jpg)
Pani, kontrolująca bilety przy wejściu do zamku, poinformowała nas, że o 16.30. będzie pokaz sokołów. Dostaliśmy też ulotkę z trasą zwiedzania i krótkimi opisami każdego miejsca w języku polskim. Można też
za dodatkową opłatą wynająć sobie przewodnika.
.jpg)
.jpg)
Zamek w Starej Lubowli (Hrad Ľubovňa lub Ľubovniansky
hrad) został wybudowany pod koniec XIII wieku na wzgórzu wysokości 711 m.
n.p.m. przez króla Węgier, Andrzeja III. Celem jego powstania było pilnowanie granicy
polsko-węgierskiej, a także ochrona prowadzącego tędy traktu handlowego.
.jpg)
.jpg)
W 1412 roku król węgierski Zygmunt Luksemburski pożyczył od
Władysława Jagiełły ogromną sumę pieniędzy – 37 tysięcy kop groszy praskich (7,5 tony czystego srebra - ponad 8 ton monet). Zabezpieczeniem tej pożyczki było
przekazanie Polsce do czasu jej zwrotu sporej części Spiszu. Na tym terenie
utworzono starostwo spiskie z siedzibą w Zamku w starej Lubowli. W jego skład,
poza Starą Lubowlą (Stará Ľubovňa),
Podolińcem (Podolínec) i Gniazdami (Hniezdne) wchodziło jeszcze 13 innych miast, wraz z należącymi do nich terenami i 15 wsi. Jednym z pierwszych
starostów był Zawisza Czarny z Garbowa.
.jpg)
.jpg)
W połowie XVI wieku zamek strawił pożar. Został odbudowany.
Wtedy też na jego terenie powstał renesansowy pałac.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Pod konie XVI wieku starostą został Sebastian Lubomirski, a po nim jego potomkowie. Uważali się za właścicieli tego terenu.
.jpg)
.jpg)
W XVII wieku zamek został częściowo przebudowany w stylu
barokowym. Podczas potopu szwedzkiego były tu przechowywane polskie regalia
koronne. Ich repliki można teraz obejrzeć w zamkowej kaplicy.
.jpg)
.jpg)
Zamek odwiedził także Jan III Sobieski wracający spod
Wiednia. Tutejsi mieszkańcy zdaje się nie zapamiętali przemarszu jego wojsk zbyt
miło. Żołnierze grabili i niszczyli co się dało. Spalony został przez nich m.in.
Podoliniec. Chociaż przez oddziały litewskie, to Słowacy do dziś nam to
pamiętają.
Na terenie zamku był też więziony w XVIII wieku słynny podróżnik
i awanturnik, Maurycy Beniowski.
.jpg)
.jpg)
Dług nigdy nie został spłacony. W 1769 roku wojska austriackie zajęły te tereny. A potem dalsze ziemie Polski – w 1770 pod pretekstem zagrożenia przed panującą u nas cholerą starostwa czorsztyńskie, nowotarskie i sądeckie (słynny kordon sanitarny), a potem już były kolejne rozbiory. Zamek stał się własnością skarbu państwa, a potem został sprzedany rodowi Raisz.
.jpg)
.jpg)
W 1882 roku kupił go Andrzej Zamojski. Pozostawał on w rękach rodziny Zamojskich aż do 1945 roku.
W 1966 roku utworzono tu muzeum. W Internecie pisze, że zamek jest tzw. utrwaloną ruiną, ale to nie do końca prawda, bo duża część budynków została odrestaurowana i są w nich całkiem ciekawe, godne obejrzenia ekspozycje. Na pewno warto go obejrzeć. Zwłaszcza, że przez większość czasu pozostawał w polskich rękach.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Warto też oczywiście wejść na zamkową wieżę, bo są stamtąd wspaniałe widoki na okolicę.
Zwiedzając zamek, zerkamy na zegarek, żeby nie przegapić pokazu
tresury ptaków drapieżnych. Już wcześniej namierzyliśmy miejsce, gdzie się
odbędzie.
.jpg)
.jpg)
Pokaz jest świetny. Warto było go zobaczyć. Zwłaszcza, że nie
musieliśmy czekać, bo akurat skończyliśmy zwiedzanie. Ptaków nie ma dużo – dwie
sowy, orzeł i dwa sokoły. Pokaz prowadzi sympatyczna, młoda dziewczyna. Te
ptaszyska latają nam tuż nad głowami. Każdy, kto ma na głowie czapkę, gości na
głowie sympatyczną sowę. Dzieciaki piszczą trochę ze strachu, ale bardziej z radości. To ogromna atrakcja – nie tylko zresztą dla nich!
.jpg)
.jpg)
Takie pokazy odbywają się w sezonie letnim od 1 lipca do 31 sierpnia 4 razy dziennie (o 11:00, 13:00, 15:00 i 16:30).
.jpg)
.jpg)
Opuszczamy zamek i idziemy teraz na wystawę militariów. To prywatne
muzeum na świeżym powietrzu - Vojenská expozícia Michala Strenka. Wiedziałam,
że coś takiego tu istnieje i dlatego m.in. przywiozłam tu dzisiaj syna, bo pomyślałam,
że to będzie dla niego atrakcją.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Ale nie przypuszczałam, że to będzie tak bogata i rewelacyjnie
przygotowana ekspozycja. Zgromadzono tu mnóstwo sprzętu i pojazdów z II wojny
światowej i z czasów powojennych.
.jpg)
.jpg)
To świetne miejsce. Jeśli ja byłam pod dużym wrażeniem, to co
dopiero chłopcy - mali i duzi! Nie będę opisywać wystawy, ale zachęcam każdego do odwiedzenia tego miejsca! Wstęp kosztuje
6 euro.
To co miało być trochę zabiciem czasu, okazało się świetną
popołudniową wycieczką z wieloma atrakcjami, więc wróciliśmy obydwoje ze Starej
Lubowli bardzo zadowoleni.
Pogórze Popradzkie Stara Lubowla