Beskid Sądecki - 15 marca 2026
Szukając pomysłu na krótką wiosenną wycieczkę błąkałam się
jak zwykle myszką po mapie. I odkryłam, że z Milika w Beskidzie Sądeckim można
zrobić pętlę. Taki 10-kilometrowy spacer – najpierw lasem, a potem, po dojściu
do niebieskiego szlaku, łąkami.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Po dojechaniu do Milika skręciłam w lewo (jadąc dalej prosto
można dojechać do pięknej, drewnianej łemkowskiej cerkwi). Jest wygodne miejsce
na zostawienie samochodu. Wychodzą stamtąd trzy drogi. Powinnam była pójść tą
środkową, ale poszłam w lewo. Zorientowałam się, że źle idę, po jakichś 300 metrach. Ale była to ładna ścieżka i na dodatek udało mi się sfotografować
pierwszego w tym roku motyla, więc w sumie byłam zadowolona z tej pomyłki.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Potem szłam już zaplanowaną ścieżką. Szeroką, leśną drogą.
Ale las był całkiem ładny, więc szło się całkiem przyjemnie. Dość szybko wyszłam
na rozległe łąki. No i po chwili byłam na niebieskim szlaku.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Lubię chodzić po takich otwartych przestrzeniach. Latem bywa
zbyt gorąco, ale teraz, w wiosennych słońcu, spacer był bardzo przyjemny. W okolicach skrzyżowania z gminnym czerwonym szlakiem jest ładny widok na Tatry.
Dzisiaj niestety były bardzo kiepsko widoczne.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Podeszłam kawałek niebieskim szlakiem w stronę Milickich
Gór 670 m n.p.m). Okazuje się, że jest tam duży parking, na który można dojechać z Żegiestowa-Zdroju. Też pięknie z niego widać Tatry. Stąd niebieskim szlakiem
jest już bardzo blisko na Pustą Wielką. No i można dojść do Bacówki pod
Wierchomlą.
.jpg)
.jpg)
Ja wróciłam, bo zamierzałam pójść teraz kawałek wspomnianym
już gminnym czerwonym szlakiem do wypatrzonej na mapie kapliczki poświęconej
św. Hubertowi.
.jpg)
.jpg)
Okazuje się, że w pobliżu tej kapliczki był przysiółek
Milika, bo jest tam umieszczona tabliczka, wymieniająca nazwiska wszystkich
tamtejszych mieszkańców. Mieszkało tutaj 17 rodzin łemkowskich. Te rozległe
łąki prawdopodobnie były kiedyś częściowo polami uprawnymi. Zachowało się kilka
drzew owocowych. Ale śladów po zabudowaniach nie zauważyłam. Nie znalazłam też
nic na ten temat w Internecie.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Jest tam ławeczka, więc zrobiłam sobie przerwę na drugie
śniadanie. A potem drogą przez łąki wróciłam do niebieskiego szlaku. Odchodziła
od niego droga, którą zamierzałam zejść na dół. Podobna do tej, którą szłam rano.
Też cały czas lasem. Nic jeszcze nie kwitło, poza podbiałami. Ale było ich
sporo, więc dzięki nim czuło się nadchodzącą wiosnę.
.jpg)
.jpg)
Cały dzień usiłowałam sfotografować listkowce cytrynki, bo fruwało ich bardzo dużo. Ale żaden nie chciał przysiąść choć na chwilę. Tutaj, na placu do składowania drewna, wreszcie mi się to udało. Rosło tu mnóstwo podbiałów, i te niespokojne motyle, znęcone ich nektarem, przysiadały na nich od czasu do czasu.
.jpg)
.jpg)
Po wyjściu z lasu droga zaraz zrobiła się ciekawsza.
Natrafiłam na ładne tamy zrobione przez bobry na potoku.
.jpg)
.jpg)
Droga doprowadziła mnie prosto na parking. Podjechałam
jeszcze pod cerkiew. Trwało jakieś nabożeństwo. W pierwszej chwili się
ucieszyłam, bo miałam nadzieję, że będę mogła zajrzeć do środka, ale
zorientowałam się, że to może potrwać nawet godzinę, więc zrezygnowałam.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
W drodze powrotnej w Żegiestowie-Zdroju zauważyłam, że na stromych zboczach nad drogą rośnie mnóstwo przylaszczek. Nigdy ich tam nie widziałam, chociaż poniżej, na Łopacie Polskiej, znalazłam kilka lat temu nieduże stanowisko. Nie mogłam przepuścić okazji! To moje ulubione wczesnowiosenne kwiatki!
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Podjechałam do pierwszych zabudowań uzdrowiska, zostawiłam
samochód na parkingu i wróciłam te pół kilometra. Na szczęście jest tam
chodnik, bo droga jest kręta, a ruch na niej spory. Udało mi się przebiec na
drugą stronę, przeleźć przez barierkę i po stromym zboczu wyruszyć na
poszukiwanie ładnych kępek tych pięknych kwiatuszków. Okazało się, że były tam
także śnieżyczki przebiśniegi, choć nieliczne. I kwitły pierwsze żywce
gruczołowate i miodunki ćmy. Poczułam się jak pod Sanokiem tydzień temu! Piękne
botaniczne zakończenie spaceru! Wróciłam bardzo szczęśliwa do domu.
Beskid Sądecki Żegiestów-Zdrój Milik