KWIECIEŃ
Krokus, szafran spiski (Crocus scepusiensis)

Pogranicze Pogórza Bukowskiego i Gór Sanocko-Turczańskich - 12 marca 2026


Strasznie mi się zachciało widoku śnieżyc wiosennych (Leucoium vernum). Niestety, u nas nie rosną. W Karpatach można je zobaczyć głównie w Bieszczadach. A najbliżej w okolicach Sanoka. Byliśmy u ubiegłych latach na dwóch bogatych stanowiskach właściwie w samym Sanoku.

To dość daleko, dla samych śnieżyc nie opłaca się jechać, dlatego tradycyjnie zaplanowałam wycieczkę krajoznawczą. Wtedy miałam szansę, że moi przyjaciele zechcą ze mną pojechać.


Tym razem, podobnie jak dwa lata temu, postanowiliśmy odwiedzić stanowisko w dzielnicy Sanoka, Olchowcach. Tam przy niebieskim szlaku, w grądzie naprzeciwko cmentarza śnieżyca rośnie masowo.


Ta efektowna, wczesnowiosenna bylina występuje w Środkowej i południowej Europie (poza obszarem śródziemnomorskim). W naszym kraju w Sudetach i Karpatach (głównie Bieszczadach Zachodnich, Górach Sanocko-Turczańskich i przylegających do nich pogórzach). Także na Nizinie Śląskiej i w Wielkopolsce. W Słowacji tylko we wschodniej części – na obrzeżach Wyhorlatu.


Można ją spotkać w dolinach rzek w lasach łęgowych i na sąsiadujących z nimi aluwialnych łąkach. Rośnie także w wilgotnych lasach bukowych w piętrze regla dolnego. W sprzyjających warunkach występuje masowo. Taki grąd czy łąka wyglądają wtedy zjawiskowo. Świeża zieleń liści i mnóstwo białych, zwisających kwiatów w kształcie dzwonków, z żółtymi plamkami na każdym płatku.

Śnieżyca wiosenna występuje w dwóch odmianach lub podgatunkach (w zależności od naukowego spojrzenia).


Odmiana typowa to Leucojum vernum var. vernum. W Karpatach występuje Leucojum vernum var. carpathicum (śnieżyca karpacka), uważana zdaje się nawet przez jakiś czas za osobny gatunek. Różni się od odmiany typowej głównie występowaniem prawie zawsze dwóch kwiatów na jednej łodydze.


Pierwszy raz widziałam śnieżyce w 2014 roku w rezerwacie „Śnieżyca wiosenna w Dwerniczku”. To było spore przeżycie. Zresztą, jest za każdym razem, jak widzę taki łęg bądź łąkę tonącą w białych kwiatach. To niezapomniany widok. Jak krokusy w Tatrach.


Tu w Olchowcach, stanowisko jest bardzo bogate. Co prawda, mamy pecha. Podobnie, jak poprzednim razem. Dzień miał być bezchmurny i słoneczny. Całą drogę do Sanoka świeciło nam słońce, ale kiedy tam dojechaliśmy, niebo zakryła paskudna, szara chmura. Na szczęście zdjęcia nie wyszły tak tragicznie, jak się spodziewałam. Nawet trochę błękitnego nieba i nieco światła na nich widać.

Spędziliśmy tam sporo czasu, zachwycając się pięknem tych jednych z najwcześniejszych kwiatów.


Miałam szczęście. Już na samym początku wypatrzyłam jeden okaz o trzech kwiatach. Nie zrobiłam więcej zdjęć, bo myślałam, że będzie takich więcej. Okazało się jednak, że już niestety takiej roślinki nie wypatrzyłam. Szukałam pilnie, ale wszystkie miały po dwa kwiatki (sporadycznie jeden) – trzech już żaden! A przecież były ich tam tysiące!

A potem z żalem opuściliśmy ten „śnieżycowy raj” i pojechaliśmy dalej. Realizować pozostałe plany wycieczkowe, przewidziane na ten dzień.



Pogórze Bukowskie Góry Sanocko-Turczańskie Olchowce
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.