GRUDZIEŃ
Sosna zwyczajna (Pinus sylvestris)

 Tatry - 29 października 2023


Do Marka przyjeżdża młodsza córka i deklaruje chęć wybrania się z nami na wycieczkę w góry. Muszę wymyśleć coś ciekawego, żeby była zadowolona. Już od jakiegoś czasu chciałam powtórzyć wycieczkę na Sarnią Skałę. Myślę, że to dobry pomysł, bo zawsze to Tatry. Mam nadzieję, że nie będzie tłumów.

Z soboty na niedzielę jest zmiana czasu. Proponuję, żebyśmy ją zignorowali i wyjechali według starego czasu o siódmej. To dobry pomysł, bo dzięki temu oglądamy piękny zachód księżyca (akurat jest pełnia) i równie piękne, różowe niebo przed wschodem słońca.


Zatrzymujemy się na chwilę na Przełęczy Snozka, żeby zrobić zdjęcia Tatrom, które dzisiaj bardzo ładnie się prezentują.

Przed Łopuszną na rondzie nawigacja kieruje Marka na nową drogę. Postanawiamy zaryzykować. I to świetny pomysł, bo trasa prowadzi całkiem pustym terenem. Omija Łopuszną, Ostrowsko, Waksmund i przede wszystkim Nowy Targ. Na dodatek jest widokowa. No i po nowej nawierzchni jedzie się świetnie. Minusem jest konieczność przejechania przez Szaflary. Jedzie się tam bardzo krętą i wąską drogą pomiędzy domami. To nie jest bezpieczne. Nie wiem, jak mieszkańcy zniosą, jak zacznie tędy przejeżdżać więcej turystów.

Wjeżdżamy na drogę 47, a potem za Poroninem, przy stacji benzynowej skręcamy pod wiadukt, omijając w ten sposób centrum Zakopanego. I dość szybko dojeżdżamy pod skocznie, skąd wychodzi nasz szlak.



Idziemy najpierw kawałek czarnym szlakiem Drogą pod Reglami. Potem skręcamy do Doliny Białego. Teraz prowadzi nas żółty szlak. To jedna z najpiękniejszych tatrzańskich dolin, jej długość to 2,5 kilometra. Ma charakter wąwozu krasowego, zbudowana jest głównie z wapieni i dolomitów. Jest wąska i głęboko wcięta. Wiele tu pięknych skałek.


W przepływającym przez dolinę Białym Potoku jest mnóstwo progów, wodospadów i baniorów. Szkoda, że teraz nie dociera tu prawie słońce, bo zasłaniają go strome zbocza. Rosną tu buki i ich jesienne kolory wspaniale prezentowałyby się w jego promieniach.



Docieramy do Sarniego Wodospadu i zaczynamy podchodzić dość stromo do góry. Do czarnego szlaku Ścieżki nad Reglami. Tu wreszcie pojawia się upragnione przez nas słońce. Docieramy na Czerwoną Przełęcz pod Sarnią Skałą. Mamy stąd pierwsze widoki na Giewont. Trochę tu wieje, ale za to nad nami jest błękitne niebo.



W Dolinie Białego turystów prawie nie było – tu jest ich już sporo. Wdrapujemy się na szczyt Sarniej Skały (1378 m n.p.m.). Zbudowana z dolomitów, o poszarpanej, skalistej grani, jest bardzo malownicza. No i rośnie tu bardzo wiele ciekawych roślin, podobnie zresztą jak w Dolinie Białego. Oczywiście, teraz, jesienią, nic już nie kwitnie. Tu też jest sporo ludzi. Nic dziwnego, bo widoki są stąd piękne, na pobliską grań Giewontu i na Zakopane.



Po kontemplacji widoków i sesji zdjęciowej schodzimy pod skalista grań Sarniej skały. Są tu ławeczki, więc postanawiamy się posilić, bo na górze trochę wiało i był spory tłok.



Potem wyruszamy w dalszą drogę. Czarnym szlakiem (Ścieżka nad Reglami) schodzimy do Doliny Strążyskiej. Na tym szlaku już jest sporo turystów, którzy stamtąd podchodzą na Sarnią Skałę. Zejście jest dość strome, dlatego z ulgą przyjmujemy fakt, że jesteśmy już na dole, na Polanie Strążyskiej.


Podchodzimy teraz żółtym szlakiem pod słynny wodospad Siklawica, znajdujący się w jednym z odgałęzień Doliny Strążyskiej, zwanym Małą Dolinką. Spada on z północnej ściany Giewontu. Jest to wodospad dwuczęściowy – spływa po dwóch, prawie pionowych skałach. Wysokość dolnej i górnej części wynosi po 12 metrów. Nazwa wodospadu pochodzi od Siklawy w Dolinie Pięciu Stawów.

Jest tu mnóstwo ludzi, wszyscy usiłują zrobić sobie zdjęcia na tle wodospadu. Muszę sporo poczekać, aż w końcu udaje mi się sfotografować go bez turystów.


Wracamy na Polanę Strążyską. To polana na końcu Doliny Strążyskiej, pod północną ścianą Giewontu. Była kiedyś zdecydowanie większa. Prowadzono na niej wypas. Pozostały po nim szałasy, no i charakterystyczna roślinność – pokrzywy i szczaw alpejski. Znajduje się tu bufet i punkt TOPR. No i jest stąd niesamowity widok na pionową ścianę górującego nad nią Giewontu.



Schodzimy Doliną Strążyską. Ma długość około 2,5 kilometra. Jest szersza i nie tak malownicza, jak Dolina Białego. Ale też jest tu pięknie. Zwłaszcza, że dzisiaj oświetlona jest słońcem. Rosną tu buki, które teraz mienią się swoją jesienną szatą.



Uroku tej dolinie dodaje także piękny Strążyski Potok, z licznymi bystrzami, progami skalnymi, ogromnymi głazami i baniorami. Jedynym mankamentem jest spora ilość turystów, ale nie jest jeszcze tak źle. Podejrzewam, że w sezonie jest ich zdecydowanie więcej.

W dolnej części doliny mijamy Skałę Jelinka, nazwaną tak od znajdującej się tu od 120 lat tablicy poświęconej Edwardowi Jelinkowi, czeskiemu działaczowi, który bardzo zasłużył się dla tworzenia przyjaznych stosunków Czechów z Polakami.



A potem mijamy Polanę Młyniska z ładną, drewnianą leśniczówką. I docieramy do Drogi Pod Reglami. Wracamy nią kawałek w stronę Zakopanego. Po chwili znowu zbaczamy, wchodząc do kolejnej reglowej dolinki. To Dolina Ku Dziurze Jej nazwa pochodzi od znajdującej się na jej końcu jaskini Dziura. Dolina ma nieco ponad 1,5 kilometra długości. Jak przez wszystkie reglowe dolinki przepływa przez nią potok – Potok ku Dziurze. Dolina jest wąska. Idąc jej dnem czujemy się bardziej jak w Beskidach, niż w Tatrach.



Jaskinia Dziura przez górali nazywana jest Jaskinią Zbójecką, gdyż, jak mówi tutejsza legenda, chronił się w niej słynny zbójnik Madeja. Poza tą jaskinią są tu jeszcze inne – Dziura Wyżnia, Lisia Jama, Schron nad Dziurą Wyżnią i Nyża za Półką. Jaskinia Dziura i Jaskinia Dziura Wyżnia tworzą razem system jaskiniowy o długości 165 m i deniwelacji 14 m. Turyści mogą zajrzeć tylko do Jaskini Dziura.


Po obejrzeniu jaskini wracamy na Ścieżkę pod Reglami. Muszę powiedzieć, że bardzo o nią zadbano. Jak byłam tu ostatnio, to była to nieciekawa, błotnista droga. Teraz została wysypana drobnym żwirkiem (podobnie zresztą jak Dolina Strążyska) i zrobione zostały odpływy dla wody. Można nią teraz bardzo wygodnie spacerować. Nawet podczas deszczowej pogody.


Mijamy Wodospad Spadowiec, wejście do Doliny Białego, i wracamy pod skocznie. A przed zmierzchem jesteśmy już domu.

To był bardzo udany dzień. Mieliśmy piękną pogodę, było ciepło, słonecznie, a pomysł na wybranie się o tej porze w piękne reglowe dolinki Tatr był bardzo dobry. Agata z Markiem wyglądali na zadowolonych. Ja zresztą też byłam! Żałowaliśmy tylko, że nie było z nami Lilki. 



Tatry Dolina Strążyska Dolina Białego Dolina Ku Dziurze Siklawica Sarnia Skała Droga pod Reglami Ścieżka nad Reglami
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.