Tatry - 5 sierpnia 2025
W ubiegłym roku mój starszy syn po raz pierwszy zobaczył
Tatry. I od razu się nimi zachwycił. To był tylko spacer wokół Szczyrbskiego
Jeziora (Štrbské Pleso) i podejście pod Wodospad Skok, ale wystarczyło.
Obiecałam mu, że jak w tym roku przyjedzie latem mnie odwiedzić, to znowu
zajrzymy w Tatry. Tym razem zaplanowałam wycieczkę nad Rohackie Stawy (Roháčske plesá). Darzę to miejsce sentymentem, bo była to
pierwsza w moim dorosłym życiu wycieczka w Tatry – od niej zaczęła się moja
tatrzańska przygoda. A poza tym jest tu naprawdę pięknie, a szlak jest
łatwy. Byłam tutaj już wielokrotnie – ostatni raz trzy lata temu, kiedy
pokazywałam to miejsce Lili i Markowi.
Pojechaliśmy moją tradycyjną trasą, przez Orawice (Oravice) do Zuberzca (Zuberec). Tam skręciliśmy w lewo do Zwierówki (Zverovka), gdzie zaczyna się Dolina Rohacka (Roháčska
dolina).
Ogromny parking Pod Spalenou był już w większości zapełniony
samochodami. Przez te trzy lata sporo się tutaj zmieniło. Zniknął pan
parkingowy – płaci się teraz tak, jak na lotniskach. Opłata za dzień wynosi 8 euro (4-24 godzin). Są za to przyzwoite, darmowe toalety. Jest też
bufet. Są tu też wyciągi narciarskie, bo funkcjonuje tu duży ośrodek narciarski Roháče
- Spálená dolina. Na pewno jeden z nich jest czynny także latem. Można nim
wyjechać na wysokość 1500 metrów.
Dolina Rohacka to jedna z najładniejszych słowackich dolin w Tatrach Zachodnich, bardzo chętnie odwiedzana przez turystów. Wychodzą stamtąd
trasy prowadzące w Tatry Zachodnie, m.in. na tzw. słowacką Orlą Perć.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Wyruszyliśmy szlakiem zielonym, doprowadzającym do głównego szlaku, prowadzącego do bufetu o nazwie Ťatliakova chata. My będziemy tamtędy wracać. Teraz, po chwili marszu prowadzącą tam asfaltową drogą, skręcamy na rozdrożu Adamcula w prawo. Od tej strony podejście jest strome, więc wolę nim wchodzić niż schodzić. Poza tym może przy słynnych Rohackich Wodospadach będzie rano mniej turystów. A dzisiaj, mimo, że to środek tygodnia, jest ich niestety sporo. Dość szybko docieramy do tej niewątpliwej atrakcji.
.jpg)
.jpg)
Rohackie Wodospady (Roháčsky vodopád) to dwa wodospady na
Spalonym Potoku (Spálenský potok, Vodopádový potok, Spádový potok) w Dolinie Spalonej (Spálená dolina), będącej odgałęzieniem Doliny
Rohackiej. Ten pierwszy, położony niżej, to Niżni Rohacki Wodospad lub Niżnia
Spaleńska Siklawa (Nižný Roháčsky vodopád). Jest widoczny tylko trochę, bo
zasłaniają go konary rosnących drzew. Drugi, Wyżni Rohacki Wodospad lub Wyżnia
Spaleńska Siklawa (Vyšný Roháčsky vodopád) jest udostępniony dla turystów.
Prowadzi do niego wąska ścieżka. Jest rzeczywiście imponujący! Ma 23 metry wysokości. Niestety, o tej porze zrobienie mu przyzwoitego zdjęcia jest
właściwie niemożliwe, bo słońce bardzo w tym przeszkadza. A poza tym jest sporo
turystów.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Idziemy dalej. Szlak stromo wspina się do góry. Cały czas
lasem. W końcu docieramy do piętra kosodrzewiny. A potem na mały, wybrukowany kamieniami placyk. To Rázcestie pod Predným zeleným. Jest tu mnóstwo turystów. My też
robimy sobie krótki odpoczynek, żeby coś zjeść. Są stąd już całkiem ładnie
widoki.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Ruszamy dalej. Pamięć mnie zawodzi, mówię synowi, że teraz już będziemy iść głównie po płaskim. I początkowo tak jest. Mijamy urokliwy stawek bez nazwy. A potem rozpoczyna się mozolna wspinaczka. Ostatecznie to jeszcze 300 metrów przewyższenia. Dla mojego syna, który nigdy właściwie po górach nie chodził, to spore zaskoczenie! Nie, żeby miał problemy. Kondycję ma świetną, idzie sporo przed mną.
.jpg)
.jpg)
I wreszcie wdrapujemy się na szczyt wału morenowego. Trud
się opłacił, docieramy do celu.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Rohackie Stawy (Roháčske plesá) to 4 leżące na trzech
poziomach zbiorniki wodne, znajdujące się w górnej części Doliny Rohackiej. To Zadni
(Wyżni) Staw Rohacki (Štvrté Roháčske pleso, Horné Roháčske pleso),
powstały przez erozję zbiornika firnowego. Następnie Pośrednie Rohackie Stawy.
To dwa stawy – Mały Staw Rohacki (Druhé Roháčske
pleso) i Pośredni Staw Rohacki (Tretie Roháčske pleso) powstałe
w korycie wyżłobionym przez lodowiec. Na końcu Wielki (Niżni) Staw Rohacki
(Veľké Roháčske pleso, Prvé Roháčske pleso, Dolné Roháčske pleso). To
piękny, spory staw. Chyba najpiękniejszy ze wszystkich czterech.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Jak na wszystkich tatrzańskich stawach, można tu obserwować
kaczki krzyżówki. Chociaż zwierząt w Tatrach karmić nie wolno, a chleb im
szkodzi, to turyści nie przestrzegają tego zakazu. A kaczki się do tego
przyzwyczaiły i żebrzą o jedzenie.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Idziemy sobie niespiesznie, zatrzymując się przy każdym ze
stawów. Podziwiamy oczywiście wspaniałe widoki.
.jpg)
.jpg)
Wspomniałam już, że granią nad Doliną Doliną Rohacką prowadzi
przepiękny, ale też najtrudniejszy technicznie szlak w Tatrach Zachodnich.
Rzeźba terenu przypomina tu raczej Tatry Wysokie. Nazywany jest słowacką Orlą Percią. Ciągnie się od Wołowca przez Rohacz
Ostry i Rohacz Płaczliwy, schodzi na Smutną Przełęcz, dalej wchodzi na Trzy
Kopy, Hrubą Kopę, Banówkę, Pachoł, Spaloną Kopę, Mały
Salatyn, Salatyński Wierch i Brestową. Najczęściej rozkłada się
przejście tej grani na trzy wycieczki. Przynajmniej tak robi PTTK i PTT, z którymi miałam przyjemność w tych wycieczkach uczestniczyć.
.jpg)
.jpg)
Przeszłam naszą Orlą Perć i tę słowacką, więc mam
porównanie. I dla mnie najtrudniejszym do pokonania fragmentem szlaku w Tatrach
był odcinek pomiędzy Smutną Przełęczą (Smutné sedlo) a Banówką (Baníkov). Ale
być może to indywidualne odczucie jest.
.jpg)
.jpg)
Szlak idący pomiędzy Rohackimi Stawami jest przyjemny i łagodny. Idąc w stronę rozwidlenia szlaków Rázescie Smutná dolina powoli traci
się wysokość. Dalej, do bufetu Ťatliakova chata, jest podobnie. Kwitnie jeszcze
sporo roślin, chociaż nie zakwitła jeszcze goryczka trojeściowa, której tu rośnie bardzo dużo.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Przy bufecie robimy sobie krótki odpoczynek, potem schodzimy
nad położony obok mały stawek o nazwie Ťatliakovo jazero.
A potem niestety 4 kilometry szeroką, asfaltową drogą. Na
szczęście turystów nie jest tylu, co na drodze do Morskiego Oka. Nowością jest
jeżdżąca tędy kolejka, tzw. vláčik. Wygląda jak mały pociąg z lokomotywą i dwoma wagonikami, w których mieści się 56 osób. Przypomina naszą kolejkę „Rakoń”
z Doliny Chochołowskiej, ale jest od niej dużo ładniejsza. Jeździ z Zuberca do
Tatliakowej Chaty według rozkładu jazdy. Opłata za przejazd jest w zależności
od długości trasy. Z Zuberca to koszt 10 euro, od parkingu Pod Spalenou chyba 8. Dla dzieci jest nieco taniej. Żałuję,
że się zagapiłam i nie zrobiłam jej
zdjęcia. Ale wybieram się tam w przyszłym roku, więc to nadrobię.
.jpg)
.jpg)
My oczywiście idziemy na nogach, ale gdyby się wybierać
gdzieś wysoko w Tatry, to można skorzystać. W dwie strony od parkingu to 8 kilometrów. Nogi będą wdzięczne. Chociaż to spory wydatek.
.jpg)
.jpg)
Po drodze umilam sobie czas przyglądaniem się roślinom. No i oczywiście muchomorom. Syn wypatruje dla mnie kilka pięknych okazów. Na uwagę
zasługuje zwłaszcza jeden ogromny. Na zdjęciu tego nie widać, ale jego kapelusz
jest wielkości talerza obiadowego. To największy muchomor, jaki widziałam w życiu!
.jpg)
.jpg)
W drodze powrotnej włączam nawigację i niebacznie jej słucham. Zamiast przez leśne bezludzia do Orawic, kieruje nas na Podbiel, Twardoszyn (Tvrdošín) i Trzcianę (Trstená). Droga, którą dojeżdżamy do granicy, jest dla mnie mocno podejrzana. Mam nadzieję, że jedziemy drogą nr 59, a nie, że wjechaliśmy przypadkiem na R3, bo to płatna droga ekspresowa, a ja za taki przejazd nie zapłaciłam. Cóż, zobaczymy. Mamy przynajmniej wycieczkę krajoznawczą. A zamiast w Chochołowie, lądujemy na granicy w Chyżnem.
Wracamy bardzo zadowoleni do domu. Cieszę się, że dla mojego
syna ta wycieczka była dużą przyjemnością. Dla mnie zresztą też!
Tatry Dolina Rohacka Zachodnie Tatry Rohackie Wodospady Rohackie Stawy