12 września 2020


Po powrocie z Gór Sanocko-Turczańskich zasugerowałam Marcie, że na jedną z kolejnych wycieczek można by pojechać na Pogórze Przemyskie. Nad Rybotyczami znajduje się ciekawy rezerwat „Kopystanka”. Można tam zrobić kółeczko, chociaż kawałek trasy trzeba pokonać asfaltem. Marta obiecuje, że się temu przyjrzy. A za jakiś czas dzwoni niespodziewanie, pytając, czy pojechałabym na dwa dni na wycieczkę. Właśnie w tamte okolice. Oczywiście, że chcę jechać! Zwłaszcza, że pogoda ma być świetna.

Moi przyjaciele zaczynają planować trasę, Krzysiek załatwia nocleg. Jak się później okazuje, znowu trafia w dziesiątkę.

Wyruszamy w sobotę rano. Wszędzie snują się malownicze mgły, zapowiadające nadejście jesieni.

Plany wycieczki są bogate – pięć rezerwatów (dla mnie) i mnóstwo cerkwi (dla Krzyśka). Marta na szczęście nie ma żadnych potrzeb. Wystarczy jej plątanie się z nami.


Zatrzymujemy się na chwilkę na punkcie widokowym w Górach Słonnych. Potem dojeżdżamy do Birczy i zaczynamy szukać drogi do pierwszego rezerwatu. To Reberce. Mimo objazdów i pozamykanych dróg szybko i sprawnie docieramy na miejsce. Robimy sobie krótki spacer. Potem jeszcze zatrzymujemy się na chwilę przy Lotnisku Arłamów.


Naszym następnym celem jest Posada Rybotycka. Znajduje się tu cerkiew św. Onufrego. To murowana cerkiew obronna, najstarsza w Polsce. Jej najstarsza część pochodzi z przełomu XIV – XV wieku, a najmłodsza z pocz. wieku XVI. Do końca wieku XVII była cerkwią prawosławną, później greckokatolicką. Po wysiedleniu tutejszych mieszkańców w 1945 roku, cerkiew została zdewastowana.


W latach 60. były w niej prowadzone prace remontowe i została wtedy odkryta unikatowa polichromia, pochodząca z XVI wieku. Bardzo chcemy ją zobaczyć.

Cerkiew jest obecnie filią Przemyskiego Muzeum, w Internecie jest informacja, że jest otwarta w soboty dla zwiedzających, ale kolejny już raz zastajemy ją zamkniętą na cztery spusty. Trudno.

Podjeżdżamy do Rybotycz, zostawiamy tam samochód i wchodzimy na szlak żółty, prowadzący do mojego wymarzonego rezerwatu Kopystanka. W jego górnej części są murawy kserotermiczne, w których rośnie ostrożeń siedmiogrodzki, którego jeszcze nie mam w moim atlasie roślin.



Szlak bardzo ładny, widokowy, zdobywamy szczyt Kopystańki (541 m n.p.m.), ostrożeń jeszcze i tu ówdzie kwitnie, więc mała sesja zdjęciowa, i schodzimy czerwonym szlakiem. Potem odbijamy trochę ze szlaku, żeby zobaczyć opuszczoną cerkiew w Kopyśnie. To mała, murowana cerkiew greckokatolicka z I poł. XIX wieku. We wrześniu 1945 roku wieś została spalona przez oddział UPA. Wielu mieszkańców wyemigrowało po wojnie na Ukrainę, a część zostało wysiedlonych w ramach Akcji „Wisła”. Ale z tablic na cmentarzu wynika, że nie zapomnieli, i tęsknili za swoim miejscem urodzenia.


Wracamy na szlak, a potem schodzimy lokalną drogą do żółtego szlaku, którym tu przyszliśmy, a nim do Rybotycz.

Jedziemy dalej. Zatrzymujemy się przy prawosławnej cerkwi w Kłokowicach. Zbudowana została w poł. XIX wieku. Przy cerkwi kamienny krzyż, upamiętniający 950 rocznicę chrztu Rusi.


Kolejna na liście Krzysztofa jest cerkiew prawosławna pw. Poczęcia Bogurodzicy w Młodowicach. Została zbudowana w latach dwudziestych XX wieku. Bardzo ładna, na pagórku. Obok cerkwi  ciekawa, ośmioboczna dzwonnica.

Spotykamy tu sympatycznych wyznawców prawosławia. Robią porządki przy cerkwi. Jeden z nich brał udział w renowacji najpiękniejszych cerkwi z Beskidu Niskiego, o czym nam opowiada.


Kolejny przystanek robimy przy dawnej cerkwi greckokatolickiej pw. Soboru Bogarodzicy w Kormanicach. Też, jak poprzednia, XX-wieczna. Obecnie użytkowana jako kościół katolicki.


Jedziemy w stronę Przemyśla, bo Krzysiek chce zobaczyć tego dnia jeszcze zabytkową cerkiew w Kruhelu Wielkim. Ale przejeżdżamy zjazd i rezygnujemy. Dojeżdżamy do Dybawki, gdzie mamy nocleg (tani, a bardzo wygodny apartament z osobnym wejściem) i jedziemy zajrzeć jeszcze do zamkowego parku w Krasiczynie. Krzysiek co prawda zaplanował rezerwat Leoncina, ale my z Martą uważamy, że zanim tam dotrzemy, zrobi się ciemno, i że lepiej go przełożyć na jutro. I obiecujemy, że rano pojedziemy z powrotem pod Przemyśl, żeby Krzysiek obejrzał cerkiew w Kruhelu. 



cerkwie Krasiczyn Posada Rybotycka Pogórze Przemyskie
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.