CZERWIEC
Kozibród łąkowy (Tragopogon pratensis)

Beskid Mały i Pogórze Śląskie - 14 maja 2023


Pan Dariusz Tlałka obiecał, że w tym roku pokaże mi unikatową roślinę, podejźrzona marunowego (Botrychium matricariifolium). I pamiętał od zeszłego roku o tej obietnicy. Zaproponował, że przy okazji pokaże mi także inne, ciekawe gatunki, których nie mam w moim atlasie karpackich roślin.

Umówiliśmy się więc, że przyjadę. Ale pamiętając moją ubiegłoroczna wyprawę do Kęt, trochę się obawiałam jechać tam sama. Nie, żebym nie dała rady, ale byłoby mi raźniej z kimś…

I nagle wpadł mi do głowy świetny pomysł. Marek przecież zdobywa Koronę Gór Polskich, więc chętnie zaliczy najwyższy szczyt Beskidu Małego, Czupel (930 m n.p.m.). Zerknęłam na mapę, okazało się, że z Międzybrodzia Bialskiego można zrobić przyjemne kółeczko, a to z Kęt jest całkiem blisko. Czyli będę miała towarzystwo po drodze, a Marek zdobędzie kolejny szczyt. Ekonomicznie!

Pomysł się spodobał i wyruszyliśmy razem w niedzielę wcześnie rano w stronę Beskidu Małego. Marek na górską wycieczkę, a ja na botaniczną wyprawę z panem Darkiem.

Dojechaliśmy sprawnie do Kęt, Podwiozłam Marka do Międzybrodzia Bialskiego. Tam nie oparliśmy się pysznym, jeszcze ciepłym drożdżowym kołaczom, a potem Marek wyruszył na szlak, a ja wróciłam do Kęt, w umówione wcześniej miejsce, gdzie miałam się spotkać z moim botanicznym przewodnikiem.


Pan Dariusz się zjawia. Okazuje się, że nie musimy nigdzie jechać. Pierwsze trzy z zaplanowanych roślin rosną tuż obok. Jesteśmy bowiem tuż nad Sołą. Są tu wspaniałe trasy do spacerowania i jeżdżenia rowerem. I rośnie wiele ciekawych roślin, m.in. gwiazdnica zaniedbana (Stellaria neglecta).


Potem podchodzimy do stanowiska okrężnicy bagiennej (Hottonia palustris). Od dawna chciałam ją sfotografować. I mam szczęście, bo jak rozmawialiśmy z panem Darkiem, to jeszcze nie kwitła. A teraz jest w pełni kwitnienia. Chyba zakwitła specjalnie dla mnie. Nie ma jej tu zbyt wiele, ale moje skromne potrzeby zaspokaja w zupełności. Towarzyszy jej czermień błotna (Calla palustris), bardzo rzadka w Karpatach roślina. Fotografowałam ją nad Smreczyńskim Stawem w Tatrach. Tu nie udaje mi się zrobić przyzwoitego zdjęcia, bo przeszkadzają mi w tym zasłaniające ją gałęzie.


Grąd, po którym spacerujemy, jest bardzo ładny. Rośnie tu dużo żarnowca miotlastego (Sarothamnus scoparius), a że akurat kwitnie, to wygląda to bardzo malowniczo.


Kolejna roślina to pięciornik wiosenny (Potentilla neumanniana). Rośnie na małej, suchej i kamienistej polance. Też bardzo rzadka w Karpatach roślinka.

Jestem bardzo zadowolona – krótki spacer i trzy nowe gatunki! Na dodatek nie muszę ich sama oznaczać. A mój towarzysz wyjaśnia mi dokładnie, co jest ważne przy ich rozpoznawaniu. Bo okazuje się, że zna się świetnie nie tylko na paprotnikach!


Teraz musimy kawałek podjechać. Stanowisko turzycy zgrzebłowatej (Carex strigosa) znajduje się też w Kętach, ale w innej jego dzielnicy, w Podlesiu. Stajemy na ogrodzonym parkingu, przy którym jest bardzo ładna kapliczka maryjna.


A las jest piękny. Taki trochę bajkowy, bo dno lasu jest tu porośnięte turzycą drżączkowatą (Carex brizoides). Strasznie mi się to podoba.


Turzyca zgrzebłowata (Carex strigosa) jest bardzo rzadką rośliną, wpisaną do Czerwonej Księgi Karpat Polskich. Jest bardzo podobna do dość pospolicie występującej turzycy leśnej (Carex sylvatica). Akurat mam szczęście, bo tutaj te dwa gatunki rosną bardzo blisko siebie i mogę je sobie dokładnie obejrzeć. Pan Darek oczywiście mi wszystko dokładnie wyjaśnia.

A teraz główny cel mojego przyjazdu tutaj. Podejźrzon marunowy (Botrychium matricariifolium), będący pod ścisłą ochroną i też wpisany do Czerwonej Księgi Karpat Polskich.

Jedziemy do Andrychowa, a potem do Zagórnika (przysiółek Skornica) na stanowisko tej niezwykle rzadkiej, unikatowej, no i maleńkiej roślinki. Byłam tu w ubiegłym roku, ale było już za późno, bo po dojrzeniu zarodników ta roślinka zamiera i nic nie znaleźliśmy.

Pan Darek prze okazji chce skontrolować odkryte przez siebie kilka lat temu stanowisko. Jest dobrze przygotowany – ma małe, ponumerowane chorągiewki, które wbija kolejno przy każdej znalezionej sztuce. Po żmudnym „przeczesaniu” podłoża znajduje ich 29. Jest bardzo zadowolony, bo w ubiegłym roku było tylko 12.

Bardzo ostrożnie wchodzę na stanowisko i robię parę zdjęć, bo ostatecznie po to tu przyjechałam.

Wracamy do Kęt. Po drodze umawiamy się na kolejną botaniczną wycieczkę.

Żegnam się z moim przewodnikiem i jadę po Marka do Międzybrodzia Bialskiego. Dojeżdżam w umówione miejsce pod Magurkę. Marka jeszcze nie ma. Dzwonię do niego – okazuje się, że ma jeszcze kawałek. W związku z tym wychodzę mu naprzeciw, bo chętnie zrobię sobie spacer. A potem razem schodzimy do samochodu i wracamy do domu – obydwoje szczęśliwi, bo Marek zdobył Czupel, a ja mam pięć wspaniałych, nowych roślin do mojego atlasu!


Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.