Beskid Sądecki - 20 lutego 2015


Marek dzwoni do mnie, że wybiera się na narty do Wierchomli. Ja na nartach nie jeżdżę, ale proponuje mi, ze może mnie ze sobą zabrać. On będzie sobie zjeżdżać, a ja w tym czasie, będę mogła się przejść. Bardzo mi się ten pomysł podoba.

W Wierchomli umawiamy się na orientacyjną godzinę powrotu – Marek idzie w stronę wyciągu, a ja ruszam czarnym szlakiem, prowadzącym pod Bacówkę nad Wierchomlą.

Trzy dni temu, na Białowodzkiej Górze czuć było przedwiośnie – znalazłam nawet sporo kwitnących podbiałów. Tu, w Wiechomli, a zwłaszcza nad nią, jeszcze zima na całego.

Jest pięknie, świeci słońce, a na niebie malownicze chmury. Spaceruję po okolicznych polanach i podziwiam widoki. Zwłaszcza te na Tatry, które są dzisiaj całkiem dobrze widoczne.

Żeby zrobić kółeczko, wracam  na dół drogą dojazdową do bacówki.  Po krótkiej chwili pojawia się Marek i obydwoje zadowoleni z miło spędzonego dnia (chociaż samotnie), wracamy do domu.




Beskid Sądecki Pasmo Jaworzyny Krynickiej Wierchomla
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.