WRZESIEŃ
Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris)

Beskid Żywiecki -13 lipca 2021


Nie przypuszczałam, że czarnym szlak na Babią Górę, wychodzący z przysiółka Zawoi o nazwie Ryżowane, tak mnie zaskoczy, a jednocześnie zachwyci. Pojechałam tam, aby poszukać kolejnej, interesującej mnie roślinki. Miała rosnąć właśnie przy tym szlaku.

Na mapie była asfaltowa droga, postanowiłam nią podjechać, ile się da. Tylko, że znowu nie sprawdziłam wszystkiego dokładnie. Wyobrażałam sobie, że to będzie przejazd doliną. Tymczasem droga pięła się bardzo ostro do góry. Była bardzo wąska i pełna zakrętów. Nie było się gdzie po drodze zatrzymać, ani też jak zawrócić. To była dla mnie ekstremalna jazda! Gdybym wiedziała, co mnie czeka, zostawiłabym samochód na dole i weszła tu pieszo. Ostatecznie to tylko 1,5 kilometra. A na górze nie było gdzie zostawić samochodu. Przejechałam skręt na szlak i pojechałam więc kawałek dalej. W końcu znalazłam miejsce, gdzie mogłam bezpiecznie zaparkować i wróciłam do szlaku.



Od samego początku się nim zachwyciłam. Najpierw prowadził widokowymi łąkami, pełnymi kwitnących mieczyków. A potem wszedł do pięknego, bukowego lasu. Było tu naprawdę pięknie! A szlak świetnie przygotowany. No i najważniejsze – nie było tu w ogóle turystów! Wyobrażałam sobie niemiłosiernie zatłoczony szlak z Krowiarek i byłam bardzo szczęśliwa. Nie dość że pięknie, to jeszcze całkowicie pusto!


Dotarłam do kolejnej atrakcji tego szlaku – przepięknej, widokowej Polany Kaczmarczkowej.

Mojej roślinki niestety nigdzie nie było. Doszłam do schroniska na Markowych Szczawinach. Na Babią Górę nie zamierzałam wchodzić, bo nie miałam ochoty na spotkanie z tłumami turystów. Zwłaszcza, że był straszny upał, byłam tam już wielokrotnie, a miałam zamiar w drodze powrotnej dokładniej się rozejrzeć.


Nadal było całkiem pusto. Na całej trasie w obie strony spotkałam zaledwie pięciu turystów.

Roślinkę znalazłam, chociaż tylko jedną i to bardzo mizerną. Ale cel wycieczki został osiągnięty. Zrobiłam kilka zdjęć i bardzo zadowolona wróciłam do domu. Na pewno jeszcze na ten szlak kiedyś wrócę, bo zrobił na mnie duże wrażenie.



Babia Góra Beskid Żywiecki
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.