Pogórze Rożnowskie - 19 stycznia 2025
Nie planowałam się w niedzielę nigdzie wybrać, chociaż miała być ponoć ładna pogoda. Potem jednak zaczęłam
się łamać i postanowiłam pojechać nad Jezioro Czchowskie poobserwować kormorany,
które tam zimują, a potem do Czchowa, zrobić tam spacer i przy okazji
zobaczyć tamtejszy cmentarz wojenny z I wojny światowej. Ale rano było tak
ponuro, że mi przeszło. Siadłam do komputera i wzięłam się za opisywanie piątkowej
wycieczki.
Koło dziesiątej wyjrzało słońce. Zrobiło mi się żal ładnego
dnia i postanowiłam przynajmniej zrobić sobie dłuższy spacer. Dawno nie byłam
na Mużeniu (450 m n.p.m.), więc postanowiłam zrobić sobie tradycyjne kółeczko
przez Januszową.
Ładny dzień był pozornie, bo mimo słońca, był duży smog. Zauważyłam to zaraz, jak wyszłam domu.
.jpg)
.jpg)
Było ciepło, w powietrzu czuło się przedwiośnie, choć to dopiero połowa stycznia. Śnieg się topił, ptaki zanosiły się śpiewem… tu do końca zimy jeszcze daleko.
.jpg)
.jpg)
Drapałam się stromą asfaltową drogą do góry. Na szczęście jest dość szeroka, a samochody jeździły dość rzadko. Dotarłam pod szkołę w Januszowej i pod kaplicę, przy której stoi mała, zabytkowa kapliczka.
.jpg)
.jpg)
Potem podeszłam pod drugą, malowniczo położoną w polach u
stóp wielkiej lipy. Jest ona często fotografowana przez sądeckich fotografów,
bo jest fotogeniczna.
Okazuje się, że płaski szczyt zamienił się w plac budowy. Przez
te trzy lata, kiedy tu nie zaglądałam, powstało sporo nowych domów. Tatry były
widoczne, ale kiepsko. Poza tym i tak nie dało się ich sfotografować, bo w kadr
wchodziły płoty, słupy, przewody elektryczne i różne tego typu ozdobniki…
.jpg)
.jpg)
Z przerażeniem, a właściwie to już tylko ze smutkiem
obserwuję unoszący się nad Kotliną Sądecką smog… Ostatecznie, to już nasza
codzienność.
Dotarłam do zielonego szlaku. Wokół nowego Sącza wyznaczono
kilka takich szlaków spacerowych. Ten nosi nazwę „Szlak spacerowy Wschodni” i prowadzi z Dąbrowy aż do Kamionki Wielkiej. To w sumie prawie 25 kilometrów.
Tam można wejść na szlak spacerowy południowy i dojść nim aż do Starego Sącza
przez Nawojową. Jakieś kolejne 19 kilometrów. Zresztą, jak zerknęłam na mapę, to
odkryłam, że tych szlaków jest całkiem sporo. Ale raczej nie są zbyt
uczęszczane, bo prowadzą przez tereny, które od czasu ich wyznaczenia bardzo
się zabudowały, a gruntowe dawniej drogi zostały w większości pokryte asfaltem.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
W nocy była zdaje się mgła. Pod lasem, w cieniu, zachowały
się jeszcze pokryte szadzią roślinki. Zrobiłam im sesję fotograficzną.
.jpg)
.jpg)
Poplątałam się trochę po lesie. Tu śnieg był mocno mokry,
zresztą po części już stopniał. Styczniowe przedwiośnie.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Docieram na szczyt Mużenia pod przekaźnik. To dawne ulubione
miejsce spacerów Sądeczan, niebieskim szlakiem z okolic Chruślic (dzielnica
Nowego Sącza). Jest tu kolejna kapliczka. Teraz najczęściej podjeżdżają tu samochodami, żeby spojrzeć z góry na miasto. Widok, przynajmniej dzisiaj, nie
jest godny uwagi. Miasto tonące w smogu… Właściwie to niewiele widać…
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Schodzę na dół tym wspomnianym niebieskim szlakiem. Tu budowa nowych domów idzie zdaje się hurtowo. Zburzono już kilka starych, którym kilka lat temu zrobiłam zdjęcia. Na trzech starych lipach stojących tuż obok siebie zachowały się za to kapliczki. Każda inna.
.jpg)
.jpg)
I udaje mi się poobserwować kowalika, który w budce lęgowej
ewidentnie przygotowuje sobie już gniazdo. Też zmyliła go ta namiastka
przedwiośnia. A może ma rację i zimy już nie będzie?
.jpg)
.jpg)
Docieram do Łubinki i zamykam w ten sposób pętlę. Przy
okazji mogę obserwuję parę wron siwych, które są u nas rzadkością. No i oczywiście kaczki krzyżówki.
Okazuje się, że był to całkiem godny spacer – przeszłam całe
10 kilometrów. To tyle samo, co w piątek na Jaworzynie Krynickiej. Jestem
bardzo zadowolona, że się zmusiłam do wyjścia z domu. Było przyjemniej, niż
przewidywałam. Tylko ten smog…
Pogórze Rożnowskie Mużeń