GRUDZIEŃ
Sosna zwyczajna (Pinus sylvestris)

Bańska Szczawnica - arboretrum, rezerwat Szabóova skala - 2 maja 2023


Mimo, że miało być pochmurnie, rano wita nas piękne słońce. Musimy się niestety pożegnać z piękną i urokliwą Bańską Szczawnicą. Rano Marek prowadzi nas jeszcze do tutejszego arboretrum. 


Mieści się ono przy ulicy Akademickiej. W 1735 roku została tu założona Akademia Górnicza, przekształcona później w Akademię Górniczo-Leśną. Była to pierwsza wyższa szkoła górnicza w Europie i najstarsza dzisiaj uczelnia techniczna na świecie. W latach 1838-61 został wokół budynków uczelni utworzony 3,5-hektarowy ogród botaniczny, a właściwie arboretrum.



Docieramy do niego, idąc do góry malowniczymi zaułkami tego bajkowego miasta i w związku z tym wchodzimy na jego teren boczną furtką. Za to wychodzimy główną bramą.



Rośnie tu wiele ciekawych drzew, m.in. wspaniałe sekwoje. Marek z Lilą (są niezawodni, zwłaszcza Lila) znajdują dla mnie klon tatarski. Jest strasznie rachityczny i oczywiście wolałabym zobaczyć go rosnącego dziko, ale, jak to się mówi, lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.


Potem podchodzimy jeszcze pod Kościół Wniebowzięcia Marii Panny (Kostol Nanebovzatia Panny Márie), jeden z dwóch najstarszych kościołów w Bańskiej Szczawnicy. Powstał w I poł. XIII wieku. Był wtedy pw. św. Mikołaja i należał do dominikanów. Pierwotnie romański, w XV wieku przebudowany w stylu gotyckim. Kolejny raz przebudowany po pożarze w II poł. XVII wieku, a następnie w II poł. XVII wieku otrzymał barokową fasadę. Na początku XIX wieku przebudowany w stylu klasycystycznym.

W XVI wieku przejęli go ewangelicy. Potem należał do jezuitów, zmienił wtedy wezwanie na Wniebowzięcia Marii Panny. Po likwidacji zakonu świątynia przeszła w ręce świeckiego duchowieństwa i stała się głównym kościołem parafialnym miasta.


Wyposażenie wnętrza pochodzi głównie z XVIII i XIX wieku. Na uwagę zasługują barokowo-klasycystyczne organy.

Po obejrzeniu kościoła kończymy się pakować i wyjeżdżamy z gościnnej Bańskiej Szczawnicy. Jedziemy teraz do miejscowości Lehôtka pod Brehmi. Tu mamy obejrzeć rezerwat Szabóova skala.


Po drodze, w okolicach miejscowości Repište, mijamy rezerwat Kamenný jarok. Jest to zdaje się rezerwat geologiczny. Jest tu także stanowisko cisa pospolitego, chyba jedyne w Górach Szczawnickich. I rośnie także sporo storczyków. Prowadzi przez niego czerwony szlak turystyczny. My nie mamy go w planie, ale na chwilę zatrzymujemy się przy pamiątkowym głazie, poświęconemu słynnemu profesorowi Heinrichowi Davidowi Wilckensowi (1763-1832), który od 1908 roku był profesorem wspomnianej wyżej uczelni w Bańskiej Szczawnicy, tutaj też zmarł. Był pierwszym nauczycielem leśnictwa na poziomie akademickim na Węgrzech. Bardzo dużo czasu spędzał ze swoimi studentami na wycieczkach po okolicznych lasach.


W uznaniu jego zasług, w 1912 roku postawiono tutaj ten właśnie kamień. Jest także tablica informacyjna. Cieszymy się, że tu się zatrzymaliśmy, bo to łączy się  tematycznie z obejrzanym rano arboretrum.


Jedziemy dalej. Za miejscowością Sklené Teplice jest pomnik przyrody o nazwie Kapitulské bralá. Są tu chronione ciekawe skały wulkaniczne z cenną naskalną roślinnością. Prowadzące tu szlaki turystyczne omijają skalisty grzbiet, prowadząc u stóp skał. Podobno idąc czerwonym szlakiem ze Sklenych Teplic można zejść na nielegalną ścieżkę, prowadzącą pod krzyż na szczycie skał. My zatrzymujemy się na chwilę przy drodze do Lehôtki pod Brehmi przy przystanku autobusowym. Powyżej jest wygodny parking przy restauracji, ale nieczynnej (może jest czynna w sezonie letnim). Jest stał ładny widok na skały, znajdujące się po drugiej stronie drogi. Wychodzimy kawałek do góry, Jest tu staw rybny – niestety chyba coś się tu niedobrego wydarzyło, bo widzimy kilkanaście śniętych dużych karpi. Jest też sporo domków kempingowych. Spod ostatnich też jest widok na skały i krzyż na szczycie.


Schodzimy do samochodu i ruszamy w stronę „naszego rezerwatu”. Dojeżdżamy do Lehôtki pod Brehmi, zostawiamy samochód pod kościołem i wchodzimy na zielony szlak, prowadzący do rezerwatu Szabóova skala. Początek nieciekawy, potem prowadzi pięknym, grabowym lasem. Wchodzimy na grań i dość szybko żółtym szlakiem docieramy do celu naszego spaceru.



Rezerwat przyrody Szabóova skala (również Szabova skala) został utworzony w 1907 roku. Tu także chronione są skały wulkaniczne wraz z siedliskami rzadkich gatunków roślin i zwierząt. Lila zauważa siedzącego na gałęzi kruka, a potem obserwujemy nieznaną nam jaszczurkę, która cierpliwie nam pozuje. W domu próbuję ją oznaczyć i po sporym wysiłku okazuje się, że jest to najprawdopodobniej samica jaszczurki zielonej. Jestem bardzo zadowolona, bo miałam zdjęcia samca, zrobione w Słowackim Krasie. Znajduję tu kolejny nowy gatunek – maleńki przetacznik. Dobrze, że udało mi się uchwycić ostro maleńkie owocniki, bo dzięki temu go oznaczam. To przetacznik Dillena.



Ze skalistego, nagiego grzbietu jest wspaniały widok na okolicę. Stoi tu krzyż.


Ponieważ ciągle jest słonecznie, a jest tu pięknie, więc robimy sobie jeszcze króciutki spacer granią – zielonym szlakiem, którym można dojść pod Kapitulské bralá, a potem dalej, aż do Bzenicy. Wracamy, jak zaczyna schodzić w dół.

Teraz już powrót do domu. Zatrzymujemy się już tylko na obiad w miejscowosci Ladomerská Vieska, w restauracji „Motores Ladomer”. I znowu pozytywne zaskoczenie – jedzenie podane bardzo szybko i bardzo smaczne. No i znajduję na parkingu starca wiosennego. Co prawda to pospolity gatunek, ale dla mnie nowość, bo widzę go po raz pierwszy.


Wracamy autostradą R1 do Bańskiej Szczawnicy, potem drogą nr 59 przez Donovaly. Za Ružomberokiem wjeżdżamy na D1, dojeżdżamy do Popradu i zjeżdżamy na znaną nam już dobrze drogę nr 66, a w Białej Spiskiej nr 77, prowadzącą do Starej Lubowli. I już jesteśmy prawie w domu!

To była wspaniała wyprawa! Przepiękna Bańska Szczawnica, noclegi na starówce, piękne trasy turystyczne, niezwykle ciekawa historia tutejszego górnictwa metali szlachetnych, wreszcie smaczne jedzenie i dobre wino. Piwo ponoć też, choć nie wiem, bo nie piłam, ale Marek z Lilą twierdzą, że tak. Mieliśmy piękną pogodę, a ja znalazłam nowych 10 gatunków roślin do mojego atlasu. Mam nadzieję, że wszystkie uda mi się oznaczyć.

Żal nam było z Gór Szczawnickich wyjeżdżać. Może jeszcze wrócimy, bo trochę rzeczy zostało tu jeszcze do zobaczenia…



Bańska Szczawnica Góry Szczawnickie
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.