Beskid Sądecki - 9 grudnia 2023
Ostatnio w Beskidach napadało mnóstwo śniegu. Część szlaków
jest nieprzetartych. Poza tym dzień jest bardzo krótki. No i na dodatek nie
najlepiej się ostatnio czuję, więc poważniejsza wycieczka nie wchodzi raczej w rachubę. Ale strasznie mnie nosi, zwłaszcza jak rano wstaję i widzę, że wyszło
słońce.
Dzwonię do Marka z propozycją spaceru do Feleczyna. Jest
chętny, więc jedziemy do Łabowej. Po drodze wychodzę z nowym pomysłem. Taki
spacer po lesie, to jednak jest dość nudny. Przynajmniej dla mnie. Proponuję
spacer spod cerkwi polami w stronę Uhrynia. Mam nadzieję, że śnieg nie będzie
zbyt głęboki.
Zostawiamy samochód na parkingu w Łabowej i idziemy w stronę
cerkwi. Okazuje się, że Marek jej jeszcze nie widział z bliska.
.jpg)
.jpg)
Czeka nas tu niespodzianka. Na świątyni jest położony nowy,
piękny miedziany dach. Jak byłam tam w 2020 roku, to jeszcze był zwykły, blaszany.
Na strychu mieszkają chronione nietoperze, więc to dla nich to solidne i trwałe
pokrycie dachu. Wszystkie kościoły, w których mieszkają te zwierzęta, mogą
uzyskać fundusze na wymianę dachu na miedziany z finansowanego przez Unię
Europejską programu "Ochrona podkowca małego w Polsce", którego celem
jest zachowanie najcenniejszych stanowisk gatunku tego rzadkiego nietoperza w naszym kraju. Jest on realizowany od 1996 roku przez Polskie Towarzystwo
Przyjaciół Przyrody „pro Natura".
.jpg)
.jpg)
Greckokatolicka cerkiew pw. Opieki Bogurodzicy w Łabowej została zbudowana w 1784 roku. Jest to ponoć najstarsza murowana
cerkiew na Łemkowszczyźnie. Jej fundatorami był ród Lubomirskich, do którego
należała wtedy Łabowa i okoliczne wsie. Jej poprzedniczka też była przez
ufundowana przez Lubomirskich.
Oczywiście do środka nie wchodzimy, bo jest zamknięta. W środku jest polichromia, wykonana, co jest dość niezwykłe, pod koniec II wojny
światowej, w 1944 roku. Jej autorem był Wasyl Kryczewski, malarz i rektor
Wyższych Studiów Malarskich we Lwowie. Ciekawostką jest, że jest on autorem ukraińskiego
godła "tryzub".
.jpg)
.jpg)
Po wojnie, po wysiedleniu ludności łemkowskiej, cerkiew była
w użytkowaniu kościoła katolickiego. W latach 60. ubiegłego wieku została
uszkodzona na skutek uderzenia pioruna. Dopiero w 1992 roku, dzięki staraniom
księdza Mieczysława Czekaja, znawcy i miłośnika sztuki cerkiewnej oraz
wielkiego orędownika ratowania niszczejących cerkwi i innych sakralnych
zabytków, doczekała się remontu. Obecnie służy jako kościół pomocniczy
łabowskiej parafii. Msze święte są tam odprawiane w wakacje. Trzeba będzie się
tam wtedy wybrać, żeby móc zobaczyć ją w środku. No i zajrzeć na łemkowski cmentarz, bo to przegapiliśmy.
.jpg)
.jpg)
Okazuje się, że mamy szczęście, bo polna droga, prowadząca aż
do drogi na Uhryń, jest pięknie odgarnięta, i idziemy sobie wygodnie do góry. Świeci
nam słońce, mamy całkiem ładne widoki na okolicę.
.jpg)
.jpg)
Łabowa jest starą miejscowością. Rusińską. Została lokowana
na prawie wołoskim w XVI wieku, przez ród Branickich. Potem należała do Lubomirskich,
a następnie do aż do końca II wojny światowej do Stadnickich. Wtedy też
powstała tutejsza parafia. Najpierw prawosławna, a potem po unii brzeskiej,
greckokatolicka. Później, na przełomie XVIII i XIX wieku osiedlili się tu Żydzi, a zdaje się, na końcu Polacy, którzy
przed wojną stanowili dość nieliczną, w porównaniu do Łemków i Żydów, grupę
mieszkańców.
.jpg)
.jpg)
Docieramy do drogi prowadzącej do Uhrynia, przechodzimy na drugą stronę i idziemy dalej lokalną, ładnie odgarniętą ze śniegu drogą. Docieramy do ostatnich zabudowań – tu droga się kończy. Wchodzimy w związku z tym na rozległe łąki. Na szczęście śnieg nie jest zbyt głęboki, bo sięga nieco za kostki. Potem kawałek lasem w stronę Uhrynia, bo akurat natrafiamy na przetartą ścieżkę.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Marek podejmuje
decyzję, że pora zejść na dół. Akurat natrafiamy na kolejną ścieżkę, chociaż
nieprzetartą, i nią dochodzimy do leśnej drogi, którą schodzimy do Uhrynia.
Wychodzimy na wysokości murowanej kapliczki, przy której jest miejsce
odpoczynkowe dla turystów. A ponieważ prowadzi tamtędy koński szlak na Halę
Łabowską, to także postojowe dla koni. Pierwszy raz widzimy coś takiego. To
postójka konna. Bardzo nam się ta nazwa
podoba.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Stamtąd idziemy drogą do Łabowej. Ale ruch jest prawie
żaden, więc nam to nie przeszkadza. Zaglądamy jeszcze na żydowski cmentarz – o dziwo
jest otwarty. Został założony prawdopodobnie w I poł. XIX wieku. Zachowało się
tu sporo nagrobków.
.jpg)
.jpg)
Żydzi w Łabowej
mieszkali w centrum, w okolicy obecnej szkoły. Ich drewniane domy tworzyły
zwartą zabudowę, tworzącą tzw. sztetl, czyli miasteczko. Była tu synagoga z działającą przy niej szkołą, dom rabina, rzeźnia, łaźnia, karczma i różne
sklepy oraz punkty usługowe. W 1940 roku łabowscy Żydzi zostali wywiezieni do
gett, znajdujących się w okolicznych miastach, a potem do obozów
koncentracyjnych, gdzie większość z nich zginęła. Pozostał po nich tylko
wspomniany powyżej kirkut.
.jpg)
.jpg)
Na samym końcu podchodzimy pod łabowski kościół pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika. Powstał on w latach 30. ubiegłego wieku. Jest to budowla drewniana,
oszalowana, z wieżą i przybudówkami. Jest też coś na kształt sobót. We wnętrzu
trochę zabytków z XVIII wieku, prawdopodobnie przeniesionych tu z dawnego
kościoła w Nawojowej. Najcenniejszy jest ponoć obraz słynnego sądeckiego malarza Bolesława Barbackiego, namalowany w 1938 roku.
Obrazy Barbackiego w kościołach należą do rzadkości. Jest ich zaledwie kilka, w tym ten łabowski.
.jpg)
.jpg)
Oczywiście tych wszystkich ciekawych rzeczy dowiaduję się
dopiero po wycieczce, częściowo także od pana Łukasza Połomskiego, sądeckiego historyka,
który podsuwa mi przy okazji do przeczytania książkę pani Celiny Cempy pt. „Szkice
Łabowskie”. Autorka pochodzi z Łabowej i ma na jej temat ogromną wiedzę. To bardzo
pasjonująca lektura.
Okazuje się, że zwykły spacer może dostarczyć mnóstwa
historycznej, a na dodatek bardzo ciekawej wiedzy o najbliższej, a tak
właściwie to nieznanej okolicy.
Beskid Sądecki Pasmo Jaworzyny Krynickiej Uhryń Łabowa cerkwie