GRUDZIEŃ
Sosna zwyczajna (Pinus sylvestris)

Beskid Sądecki - 14 stycznia 2025


Mieliśmy zaplanowaną wycieczkę w Tatry do Doliny Gąsienicowej. Niestety, ogłoszony został III stopień lawinowy. Wiem, że tam zagrożenie lawinowe jest małe, ale Doliną Jaworzynki, którą zamierzaliśmy pójść, czasami schodzą lawiny. A dla mnie zasady są po to, żeby je przestrzegać. A przy lawinowej „trójce” nie powinno się wychodzić w Tatry. Nawet na takie z pozoru niewinne wypady.

W związku z tym zaproponowałam przyjaciołom Koziarz (943 m n.p.m.) i Błyszcz w Beskidzie Sądeckim (945 m n.p.m.). Zwłaszcza, że wszystko wskazywało na to, że powinno tam być pięknie. Co prawda, jak rano, tuż przed wyjściem z domu zerknęłam na widok z kamery na Koziarzu, to szadzi było tam już jak na lekarstwo. Przez noc zniknęła. Ale nie mogłam odwołać wycieczki, więc pojechaliśmy.


Obiecałam, że szlak będzie na pewno przetarty, bo zawsze, jak chodzę tam zimą, to idę po śladach samochodów. Trochę się zdenerwowałam, jak minęliśmy wieś i zaczęliśmy się wspinać do góry. Co prawda, śniegu było niewiele, ale poza tropami zwierząt innych śladów nie było. A im wyżej, tym śniegu będzie więcej.


Ale okazało się, że dobrze to zapamiętałam. W pewnym momencie, kiedy szlak skrzyżował się z drogą prowadzącą do góry z przysiółka Tylmanowej Kozuby, w śniegu pojawiły się koleiny pojazdów. Ludzie dojeżdżają tamtędy do przysiółków na szczycie. Jak, nie wiem, bo chociaż droga jest dość szeroka, to miejscami jest bardzo stromo. No i dużo śniegu. A śladów po łańcuchach na kołach nie widziałam. Ale dla turystów wchodzących na szczyt to duże udogodnienie.


Kiedy pokonaliśmy najgorszy, stromy i kamienisty początkowy odcinek szlaku i pojawiły się pierwsze widoki na Gorce, to zrobiło się pięknie. Śnieg był świeżutki i sypki, a drzewa były pokryte grubą warstwą okiści.



Ten szlak jest bardzo ładny zimą. Wygodna droga, „przejechana” przez samochody, ładne fragmenty lasu i sporo polan po drodze, z których jest piękny widok na Tatry. Zwłaszcza z największej, o nazwie Kolebisko. To duża, rozległa polana. Widać z niej też pobliskie szczyty Błyszcza i Koziarza.



Pojawia się też szadź. Co prawda, na szczycie Koziarza jej nie ma, ale podchodząc na Przełęcz pod Koziarzem, możemy się nacieszyć jej widokiem.



Kiedy tam docieramy pod wiatę turystyczną, to odkrywamy, że szlak na szczyt Koziarza jest nieprzetarty. To jakiś kilometr w dość wysokim śniegu, bo są tam miejscami zaspy. Ale dzielnie docieramy na szczyt. Dzisiaj jest dobra widoczność, a że dodatkowo słabo wieje, to możemy spędzić na wieży widokowej trochę czasu.



To jedna z czterech identycznych wież, zbudowanych przez gminę Ochotnica Dolna na czterech szczytach – trzech w Gorcach (Lubań, Gorc i Magurki) oraz jednej w Beskidzie Sądeckim na Koziarzu, gdzie właśnie jesteśmy. Swoją stylistyką mają nawiązywać do gotyckich drewnianych kościołów regionu. Mają całkowicie obudowane schody i taras widokowy, dlatego bez problemu mogą na nie wejść osoby z lękiem wysokości. Ostatnio odkryłam, że na wszystkich są zamontowane kamery. Wreszcie nie będę jeździć na moje ulubione szczyty w ciemno!


Wszystkie powstały w 2015 roku. Żeby zachęcić do ich odwiedzania, stworzona została specjalna gorczańsko - beskidzka odznaka „Zdobywca 4 wież”, dlatego przy każdej wieży jest pieczątka.



Koziarz jest też nazywany Suchym Groniem. Tak podpisana jest kamera na stronie gminy Ochotnica Dolna. I tak podpisana jest wieża. Zdaje się, że lokalnie promowana jest ta nazwa. Ale to trochę mylące, bo na mapach tą nazwą oznaczony jest szczyt znajdujący się pomiędzy Koziarzem a Wojakówką – Suchy Groń (855 m n.p.m.). Czasami, chodząc po górach, natrafiamy na takie różnice – lokalne nazwy różnią się od tych oficjalnych i na dodatek oznaczają inne szczyty, co bywa mylące. I nie wiadomo, kto ma rację.


Po nacieszeniu się widokami wracamy na przełęcz i w wygodnej wiacie turystycznej robimy sobie odpoczynek. Pora, żeby coś zjeść.



A potem idziemy jeszcze na pobliski Błyszcz. Mamy szczęście, bo ktoś tam wczoraj wjechał jakimś pojazdem i mamy przetartą drogę. Na Błyszcz, w przeciwieństwie do Koziarza, słońce nie dotarło i jest tu zjawiskowo!



Dawniej odbywały się tutaj spotkania oazowe. W 1972 roku w takim spotkaniu wziął udział Karol Wojtyła, który często chodził tym szlakiem. W 2000 roku dwaj mieszkańcy Tylmanowej ufundowali w tym miejscu ołtarz, a w 2001 jego popiersie jako papieża Jana Pawła II. Czasami odbywają się tu msze święte.


Marek z Lilą mają problem, żeby mnie stamtąd wyciągnąć, bo nie mogę się dość napatrzyć na otaczające nas zimowe piękno.


Kiedy schodzimy, na przełęczy obok wiaty, gdzie jedliśmy drugie śniadanie, Lila zauważa stadko pięciu sarenek. Dość długą chwilę pozwalają się nam obserwować, więc mogę zrobić im zdjęcia, chociaż znowu nie wzięłam porządniejszego aparatu z dużym zoomem.


Schodzimy, tak, jak weszliśmy, czyli zielonym szlakiem. Tylko zmieniamy ostatni odcinek. Sprawdzamy na mapie, że dojdziemy do Tylmanowej tą drogą, którą wjeżdżają pod Koziarz samochody. Bo najprawdopodobniej będzie wygodniejsza i mniej stroma od tego odcinku zielonego szlaku, którym wchodziliśmy. A przy okazji zobaczymy coś nowego. Skręcamy przy kapliczce na drzewie.


To był pomysł Marka i świetna decyzja. Idziemy w kierunku przysiółku Kozuby i nad nim skręcamy w prawo. Docieramy w ten sposób do przysiółka Klępy. I tu czeka nas niespodzianka. Zachował się tutaj spory zespół drewnianej zabudowy z początków XX wieku. Przysiółek został wtedy odbudowany po pożarze, w którym cały spłonął. Niektóre domy są nieco unowocześnione, ale wszystkie mają charakterystyczne dla tego rejonu pomalowane na niebiesko przerwy między belkami.


Następną wycieczkę na Koziarz zrobię sobie właśnie przez ten przysiółek, bo sprawdziłam na mapie, że można dotrzeć tędy do zielonego szlaku.

To była wspaniała wycieczka! Wracamy bardzo szczęśliwi do domu! Takie piękne zimowe widoki wcale nie bywają często! Trzeba mieć szczęście! Moi przyjaciele są bardzo zadowoleni, że ich tu zabrałam, bo nigdy jeszcze nie byli na Koziarzu zimą. A to jedno z moich ulubionych miejsc! Piękne zresztą nie tylko zimą! I można tu dotrzeć wieloma szlakami z różnych miejscowości. Ja latem i jesienią najczęściej wchodzę na Koziarz z Brzyny. Ale zimą najwygodniej jest z Tylmanowej, bo bezpieczny dojazd i duży parking, a szlak w większości jest przetarty.



Beskid Sądecki Koziarz Pasmo Radziejowej Tylmanowa Błyszcz Beskid Sądecki
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.