Beskid Sądecki - 1 grudnia 2019

Miała być kolejna wycieczka krajoznawcza, ale jakoś zbyt mocno ciągnęło mnie w góry. Pogoda miała być najładniejsza w Piwnicznej, więc pojechałam w tamtym kierunku. W duchu liczyłam na szadź, a może trochę śniegu, bo wczoraj lekko u nas prószyło i pojawił się nieduży mróz. Ale nawet na najwyższych szczytach Beskidu Sądeckiego nie było widać ani jednego, ani drugiego. Zatrzymałam się więc w Młodowie i postanowiłam wdrapać się na Kordowiec, no, może dojść na Polanę Poczekaj.

Pogoda była piękna – bezchmurne niebo i bezwietrznie. Ziemia była zamarznięta, więc nie było błota. Szło się bardzo przyjemnie. Jedynym, co zapowiadało nadchodzącą zimę, było tu i ówdzie trochę szronu. Ale ponieważ był to dla mnie pierwszy szron w tym roku, to też mnie cieszył. Jak jest szron, to zima też nadejdzie. Prędzej, czy później.

Doszłam do Polany Poczekaj i poszłam dalej. Tuż przed stromym podejściem na Polanę Stus, odbija w lewo szlak narciarski. Pomyślałam sobie, że mogłabym nim kawałek pójść, bo nie miałam ochoty jeszcze wracać, a nie planowałam iść na Niemcową. Przypomniałam sobie, że jak szliśmy z Markiem z Piwnicznej na Jackową Pościel, to zaciekawiło nas, dokąd prowadzi dalej droga, poszliśmy nią kawałek i doszli do Rozdroża pod Stusem. Zdecydowaliśmy się pójść na Niemcową i idąc stamtąd do góry, wyszliśmy na Polanę Stus. Droga, którą miałam przed sobą, okrążała szczyt, więc pomyślałam sobie, że prawdopodobnie dojdę nią do Rozdroża pod Stusem, a stamtąd jest już niedaleko do Jackowej Pościeli. Moje rozumowanie okazało się słuszne. Byłam z siebie dumna. Doszłam do Kamiennego Gronia.

Trochę zaczęło mnie korcić, żeby wejść jeszcze na Niemcową, ale byłyby to dwa dodatkowe kilometry, więc rozsądek zwyciężył.  Z uwagi na nogi powinnam na razie siedzieć w domu, a nie włóczyć się po górach. Zrezygnowałam i zaczęłam wracać. Zeszłam jeszcze tylko nad stawek retencyjny, który odkryliśmy z Markiem podczas tamtej wycieczki. Znalazłam tam słoneczną polankę z wygodnym miejscem, żeby usiąść, więc zrobiłam sobie na niej przerwę na drugie śniadanie. A potem wróciłam tą samą drogą.

Na całej trasie spotkałam tylko jednego turystę, co było dziwne, bo dzień był przecież wymarzony na górskie wędrówki.



Beskid Sądecki Kamienny Groń Pasmo Radziejowej
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.