MARZEC
Śnieżyczka przebiśnieg (Galanthus nivalis)

Pogranicze Kotliny Orawskiej i Tatr Zachodnich - 3 czerwca 2023


W Dolinie Juraniowej byłam podczas mojej pierwszej wycieczki w Tatry, w 2006 roku. Ale tylko do niej zajrzeliśmy i przeszli kawałek, bo było już późno. I przez te wszystkie lata ten piękny skalny wąwóz nie dawał mi spokoju. Były nawet plany, niekiedy całkiem poważne, ale coś ciągle stawało nam na przeszkodzie.

Teraz wreszcie udało mi się zachęcić moich przyjaciół do tej wycieczki. A właściwie dłuższego spaceru, bo zaplanowana przeze mnie trasa miała 12-13 kilometrów, duża jej część prowadziła wyasfaltowaną (niestety) drogą, a przewyższenia miało być zaledwie 200 metrów.

Pojechaliśmy przez Chochołów do Oravic, bo stamtąd wychodzi szlak.

Zostawiliśmy samochód na parkingu – jest płatny, ale niedrogi, bo tylko 2 euro za cały dzień. Tylko trzeba mieć bilon do parkometru.

Dzień był słoneczny, ale było chłodnawo, zwłaszcza w miejscach, gdzie były silniejsze podmuchy wiatru, bo trochę wiało. Była to wymarzona na pieszą wędrówkę pogoda.


Wyruszyliśmy czerwonym szlakiem Cichą Doliną. Jest tu niestety asfalt, ale jest tu też tak ładnie, że zbytnio nam to nie przeszkadzało.


Dolina Cicha Orawska (Tichá dolina) znajduje się na pograniczu Tatr i Pogórza Spisko-Gubałowskiego (obecnie chyba Pogórzy Przedtatrzańskich, bo to według nowego podziału geofizycznego tak się chyba nazywa). Granica biegnie w każdym razie wzdłuż płynącego nią potoku Cicha Woda Orawska (Oravica lub Tichá voda). Dawnie była nazywana Doliną Cichą, ale dołożono Przymiotnik Orawska, żeby odróżnić ją od Doliny Cichej, która jest doliną walną i oddziela Tatry Zachodnie od Wysokich (ale jej też ostatnio dodaje się określenie Liptowska).


Dolina Cicha Orawska ma długość 5 kilometrów. Znajduje się w większości na terenie Słowacji, tylko jej mały fragment (polana Molkówka) jest położony na terenie Polski. Ma kilka rozgałęzień, a największym z nich jest Dolina Juraniowa, do której się właśnie wybieramy.

Dolina była jednym z ważniejszych ośrodków pasterskich. Wypasali na niej owce także polscy górale. Nadal jest wykorzystywana do wypasu, a część łąk jest koszona na siano.


Skręcamy w stronę Szatanowej Polany (Šatanová poľana), bo tak prowadzi szlak. Tu na szczęście nie ma już asfaltu. To duża polana, i mimo, że jest włączona do TANAP-u, to jest regularnie wykaszana. Wiosną kwitną tu ponoć masowo krokusy (choć nie tak licznie, jak na Polanie Chochołowskiej), a jesienią zakwitają zimowity wiosenne. Teraz widać ich letnie liście, a że jest ich mnóstwo, to można sobie wyobrazić, jak pięknie będzie tu u schyłku lata.


Następnie wchodzimy w las i po chwili stajemy przy wejściu do głównego celu naszej wycieczki – Juraniowej Doliny, w której dolnej części znajduje się wspaniały skalny wąwóz, nazywany Juraniową Cieśniawą (Tiesňavy), wyżłobiony przez płynący tędy Juraniowy Potok (Juráňov potok). Wyrzeźbił on tu w dolomitowych i wapiennych skałach głębokie, ciasne koryto, w którym pełno jest kotłów eworsyjnych i malowniczych kaskad.



Jest tu tak pięknie, że aż trudno to opisać. Zdjęcia też tego w pełni nie oddadzą. A te rośliny!



Rośnie tu kilka unikatowych gatunków. Oczywiście kwitną w różnych terminach. My mamy możliwość podziwiać m.in. bardzo rzadką u nas zarzyczkę górską, która tu rośnie masowo, przepiękną goryczkę krótkołodygową, pierwiosnka łyszczaka, stokrotnicę górską, fiołka dwukwiatowego, tłustosza alpejskiego i jaskra alpejskiego. 



Nad potokiem są tutaj poukładane tu i ówdzie drewniane bale. Ponoć był tutaj w II poł. XIX wieku pomost, który służył – i tu zdania są podzielone, bo Wikipedia podaje, że służył do transportu drewna, a na tutejszej tablicy informacyjnej jest napisane, że do transportu rudy żelaza, którą tu ponoć wydobywano. W każdym razie do 1934 roku można było po nim przejść pieszo.


Z żalem rozstajemy się z tym urokliwym miejscem i wspinamy się leśną, ładną ścieżką na Umarłą Przełęcz (Umrlé sedlo, Umrlá, sedielko pod Umrlou, Grúnik) – położoną na wysokości 983 m n.p.m.


Jest tu wiata dla turystów i ławki. Kiedyś było tu skrzyżowanie szlaków, którymi można było przejść stąd na polską stronę. Zostały zamknięte, bo TANAP i TPN utworzyły tu obszar ochrony ścisłej.

Robimy sobie przerwę na posiłek, bo już jesteśmy trochę głodni. A potem schodzimy niebieskim szlakiem do Doliny Bobrowieckiej. Tu niestety znowu jest asfalt.


Dolina Bobrowiecka (Bobrovecká dolina, Bobrovská dolina), nazywana także Doliną Bobrowiecką Orawską, dla odróżnienia od innej doliny o tej samej nazwie, która znajduje się też w Tatrach Zachodnich, ale na Liptowie. To duża, długa dolina, która podchodzi pod Bobrowiecką Przełęcz (1356 m n.p.m.).


Znajduje się tu kilka źródeł mineralnych – my zatrzymujemy się przy najbardziej znanym. To Kisła Woda (Siricity Prameń) Jest to źródło siarkowodorowe.

A potem docieramy do drugiej zaplanowanej na ten dzień atrakcji. To Torfowisko (Rašelinisko) Peciská.



Jest tu zbudowana kilometrowa ścieżka (drewniane podesty), mała wieża widokowa i ławeczki. Mamy szczęście. Gdybyśmy tu przyjechali kilka lat wcześniej, to pewnie byśmy tu nie weszli. W 2019 roku cały podest był już zbutwiały i nie nadawał się do użytku, a był zbudowany z funduszy unijnych zaledwie kilka lat wcześniej. Teraz jest wspaniale odnowiony, a podesty tak solidnie wykonane, że powinny trochę wytrzymać.


Jest tu pięknie. Kwitnie teraz sporo ciekawych roślin, m.in. bobrek trójlistkowy i starzec kędzierzawy. A ponoć rośnie także rosiczka długolistna, którą chętnie bym włączyła do mojego atlasu. Ale nigdzie jej nie widać. Może pojawia się nieco później. Muszę to sprawdzić, bo wtedy może tu jeszcze wrócę.


Potem jeszcze kawałeczek asfaltem i jesteśmy z powrotem w Oravicach. To znane kąpielisko, położone na styku Tatr Zachodnich, Magury Orawskiej i Pasma Skoruszyńskiego, na wysokości 790 m n.p.m. Powstało na miejscu osady Bystra, zbudowanej tu w 1643 roku. Wioska była bardzo biedna, nie mogła więc płacić danin właścicielom Zamku Orawskiego, więc musieli ją sprzedać mieszkańcom Twardoszyna (Tvrdošín), a sami się wyprowadzili. Twardoszynianie wykupili ten teren od panów orawskich i do tej pory miejscowość formalnie jest dzielnicą Twardoszyna, chociaż jest do tego miasta stąd spory kawałek drogi.


Są tu gorące źródła. Woda jest silnie zmineralizowana (sodowo-wapienno-siarkowa, z dużą domieszką żelaza i niewielkim dodatkiem litu) i ma wysokie wartości lecznicze. Działa tutaj kąpielisko termalne Meander Park. Ciekawostką jest, że temperatura wody ma tu 58 stopni i musi być do celów kąpielowych schładzana do 28-38 stopni.  Baseny są czynne cały rok, także ten otwarty.


Nie jesteśmy jeszcze zmęczeni, mamy dużo czasu, więc idziemy na spacer po kąpielisku. Są tu wyciągi narciarskie – jeden krzesełkowy – liczyłam na to, że będzie teraz czynny i wyjedziemy nim pod Magurę Witowską. Stamtąd jest piękny widok na Tatry, których dzisiaj (będąc w Tatrach) właściwie nie widzieliśmy. Ale niestety, jest nieczynny.


Idziemy w związku z tym do Chaty Oravice – schroniska (hotelu) powstałego w 1954 roku, więc właściwie już zabytku. Ponieważ w środku jest całkiem pusto, to decydujemy się na obiad. Obsługa miła i sprawna, jedzenie, no cóż, takie sobie, ale zjadliwe. Przy okazji możemy się przyjrzeć zbudowanej tu na początku XIX wieku kapliczce pw. św. Anny, która jest tuż obok. No i stąd mamy namiastkę widoków na Tatry. Widać nawet Giewont.


Wracamy do domu znowu w wyśmienitych humorach, niezmęczeni, a bardzo zadowoleni z wycieczki. 



Tatry Zachodnie Tatry Dolina Cicha Orawska Dolina Bobrowiecka Orawska Dolina Juraniowa Orawice
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.