Beskid Sądecki - okolice Zadnich Gór - 25 października 2020


Ponieważ na niedzielę rano zapowiadane są mgły, postanawiam się koniecznie gdzieś wybrać. Co prawda przymrozków nie będzie, więc nie ma co liczyć na szadź, ale takie snujące się mgły też są bardzo malownicze. Zwłaszcza, jak później wyjdzie słońce.

Rano jest bardzo mgliście. Sprawdzam kamery tu i ówdzie. Widok morza mgieł z Turbacza i Gubałówki jest zachęcający do wybrania się w góry.

Ja oczywiście nie wybieram się tak daleko. Ale z Zadnich Gór mgły na pewno będą ładnie widoczne. Wychodzę już tradycyjnie ze Złotnego, bo tamtędy jest najbliżej na grzbiet.


Tuż przed skrętem narciarskiego szlaku do góry, obserwuję niesamowite zjawisko. Nigdy do tej pory czegoś takiego nie widziałam. Nie setki, a tysiące ptaszków wielkości wróbla pokrywa szczelnie drogę, którą idę. Z daleka wyglądają jak szarańcza. Są jednak bardzo płochliwe. Jestem od nich dość daleko, a każdy mój krok w ich kierunku powoduje, że setkami wzbijają się do góry. Nigdy takiego gatunku ptaków nie widziałam. Trochę przypomina ziębę. Usiłuję im zrobić zdjęcia, ale bez powodzenia. Gdybym miała dużo czasu i statyw, to pewnie by mi się to udało. Po kilkunastu nieudanych próbach rezygnuję, bo czekają na mnie przecież mgły. Zdjęcia wyszły mizerne, ale o dziwo udaje mi się rozpoznać gatunek, chociaż nie jest to dla mnie łatwe.


To jery, mieszkające i gniazdujące na północy, głównie w tajdze. Zimę spędzają w północnej Afryce i cieplejszych rejonach Europy i Azji. Często jesienią, właśnie w październiku, w czasie migracji, zatrzymują się w Europie Zachodniej i Środkowej, zwłaszcza podczas obfitego owocowania buka. Można wtedy spotkać ogromne stada tych ptaków, liczące nawet milion i więcej osobników. Akurat w tym roku buki bardzo obrodziły w nasiona, stąd masowa obecność jerów w naszych lasach.

Jak się okazuje, nawet w bardzo znanym miejscu można zobaczyć coś całkiem nowego.


Po wyjściu na grzbiet rozpoczynam tradycyjne „buszowanie” po polanach po południowej stronie. I podziwianie jesiennych mgieł oczywiście! Niestety, nie wychodzi słońce, na co po cichu liczyłam, ale jest ciepło i bezwietrznie. To bardzo przyjemnie spędzone kilka godzin.



Beskid Sądecki Pasmo Jaworzyny Krynickiej Zadnie Góry
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.