WRZESIEŃ
Wrzos zwyczajny (Calluna vulgaris)

Beskid Sądecki - 28 sierpnia 2021


Pogoda na weekend ma być nieciekawa. Ale w sobotę od rana jest bardzo ładnie, mimo, że prognozy pogody są takie sobie. Postanawiam zrezygnować, ale oczywiście słońce za oknem mnie mocno denerwuje. Koło dziewiątej dzwonię do Marka. Jest chętny się gdzieś wybrać. Najlepiej na Jaworzyny (1068 m n.p.m) w Beskidzie Sądeckim, bo musi tam skontrolować tabliczkę na szczycie. Nie mam innego pomysłu na krótką wycieczkę, w sumie wszystko mi jedno, więc się zgadzam, zapominając, że „krótkie” wycieczki z Markiem w Beskidzie Sądeckim bywają długie.


Wychodzimy z Małej Roztoki Ryterskiej. Marek zaplanował oczywiście kółeczko. Najpierw skręcamy na stokówkę wychodzącą za miejscem biwakowym. Idzie pod szczytem o nazwie Jaworzyna (947 m n.p.m.), częściowo go okrążając. Marek liczy, że na pewno będzie odbijać z niej gdzieś ścieżka, idąca do góry, którą uda się nam dojść do żółtego szlaku. Niestety, idziemy i idziemy, a żadnej ścieżki nie ma. Kiedy droga zaczyna się obniżać, schodząc najprawdopodobniej do Doliny Wielkiej Roztoki, musimy zdecydować się na wejście bez ścieżki na strome zbocza Jaworzyny, żeby jakoś dotrzeć do żółtego szlaku.


Mamy szczęście, bo w miejscu, które wybraliśmy na wejście, po chwili przedzierania się przez pokrzywy i łany szałwii lepkiej, natrafiamy na całkiem wyraźną ścieżynkę, zrobiona przez sarny i jelenie. Docieramy nią na skalistą grań. Przypomina  Perć Sosnowskiego albo Teodorówkę, tyle, że nie ma tu żadnej ścieżki. Ale wychodnie skalne są całkiem ładne. Tuż pod szczytem skręcamy w prawo i dość szybko udaje nam się znaleźć żółty szlak.


Dochodzimy nim na Rozdroże Mićkowskie. Tu robimy sobie przerwę na drugie śniadanie, bo należy się nam odpoczynek.


Potem wchodzimy na Teodorówkę. To ścieżka prowadzącą piękną, skalistą percią. Zrobiona przez hrabiego Adama Stadnickiego dla syna. Teraz poprowadzona jest tamtędy ścieżka przyrodnicza.


Marek ma w planie zejście z niej „na krechę” do żółtego szlaku. Niestety, wszędzie jest bardzo stromo i mocno zarośnięte lasem. Ja pamiętam, że było takie miejsce, którym można zejść na Polanę Skałka. Ale trzeba jeszcze kawałek podejść. Kiedy tam docieramy, okazuje się, że to miejsce wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś. Zniknął las – widać, że drzewa zaatakowała jakaś choroba – w każdym razie zostały wycięte i posadzone nowe. Jest za to teraz bardzo ładny widok. Akurat wychodzi nam słońce. Schodzimy tamtędy na przełaj, pod koniec jest mocno stromo, ale dajemy radę i wychodzimy prosto na naszą polanę. Punktuję u Marka.


Potem stokówką docieramy dość szybko do żółtego szlaku. Idziemy nim kawałek, a potem pojawia się droga, skręcająca w dół. Marek utrzymuje, że to skrót. Może i skrót, ale mocno stromy, co czują nasze kolana. Schodzimy nim do Doliny Małej Roztoki, niedaleko nad miejscem biwakowym Piwowarówka. Niestety droga jest świeżo po zwózce drewna, więc grzęźniemy w błocie. Na szczęście tylko kawałek, bo potem jest już w porządku.


Wycieczka była całkiem udana. Oczywiście nieco dłuższa od planowanej, chwilami mocno ekstremalna, ale mieliśmy ładną pogodę, trochę widoków, trasa była całkiem ładna, Marek zrealizował zadanie, ja sfotografowałam potrzebną mi paproć, więc wracamy do domu bardzo zadowoleni.



Beskid Sądecki Pasmo Radziejowej Dolina Małej Roztoki Jaworzyny
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.