Beskid Sądecki - 18 kwietnia 2015


Nie miałam jeszcze zdjęć z rezerwatu Łabowiec w Beskidzie Sądeckim. Pogoda była paskudna, bo mimo, że to był kwiecień, było zimno i prószył śnieg. Ale ja, jak sobie wbiję coś do głowy, to łatwo nie rezygnuję.

Dojechałam tak daleko, jak się dało, zostawiłam samochód na leśnym parkingu w Łabowcu i wyruszyłam niebieskim szlakiem w stronę Hali Łabowskiej. Gdzieś po drodze był mój rezerwat.

Wszystko było w porządku, dopóki nie dotarłam do pierwszej tablicy rezerwatu. Bardzo się ucieszyłam, ale po jej przestudiowaniu mina mi trochę zrzedła. Wśród zwierząt, które można spotkać w rezerwacie, był wymieniony niedźwiedź. Akurat dwa dni wcześniej przeczytałam książkę o zsynantropizowanych niedźwiedziach w Tatrach. I o tym, do czego są zdolne.

Ale niedźwiedź pod Halą Łabowską? Przecież to niemożliwe! Uspokoiłam się więc i szłam dalej. Nagle przypomniałam sobie niedźwiedzia, który rok temu plątał się po centrum Gołkowic. Czyli o rzut beretem. Jest połowa kwietnia, niedźwiedzie się już obudziły, jest paskudnie, są głodne. Całkiem spokojnie może się tu rzeczywiście jakiś ze Słowacji zaplątać.

Jak człowiek jest w górach sam, zwłaszcza, kiedy jest brzydko i ponuro, to nie czuje się zbyt pewnie. Zaczęłam się tego wyimaginowanego niedźwiedzia bać. 

W książce pisało, że trzeba zachowywać się głośno. Jak się idzie samemu, to dobrze jest śpiewać. Na przykład "Stary niedźwiedź mocno śpi". 

Doszłam na Halę Łabowską i z powrotem podśpiewując sobie tę dziecięcą śpiewankę. Dobrze, że mnie nikt nie widział!



Beskid Sądecki Hala Łabowska Pasmo Jaworzyny Krynickiej
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.