WRZESIEŃ
Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare)

Beskid Wyspowy - 16 czerwca 2022


Miałam pojechać do Sanoka, żeby sfotografować różę francuską. Czekałam na informację, kiedy zakwitnie. Niespodziewanie pan Kamil Sułkowski (strona Beskid Wyspowy i Gorce) wybrał się na Grodzisko w Paśmie Cietnia, bo miał tam poszukać interesujących go roślin. Także róży francuskiej, bo w literaturze fachowej było podane jej stanowisko w tym miejscu. I okazało się, że ją znalazł! Była w pełni kwitnienia, więc musiałam się spieszyć, jeśli chciałam ją sfotografować.

Dostałam namiary. Pan Kamil przygotował dla mnie mapki dojazdu, miejsca na zostawienie samochodu i stanowisk róży. Ba, nawet dostałam zdjęcie skrzyżowania, na którym muszę skręcić w Poznachowicach Górnych. No i jeszcze dokładny opis. Nie miałam żadnych szans się zgubić.

Wyjechałam już o szóstej, dzień zapowiadał się piękny, chociaż po południu zapowiadane były burze.

Ruch na drodze prawie żaden, jechało się bardzo przyjemnie. Tylko pomiędzy Kasiną Wielką a Wolą Skrzydlańską przeżyłam małą przygodę. Jechałam pustą drogą prze las, pod górę. Nagle zza pagórka wyłoniły się dwie końskie głowy. A potem całe konie. Galopowały drogą. Widocznie uciekły z pastwiska. Zwolniłam, one na mój widok też. Ale cały czas biegły prawidłowym pasem ruchu. Kiedy mnie minęły, znowu mocno przyspieszyły. Było to w sumie dość zabawne – takie konie „na gigancie”, znające przepisy drogowe. Dopiero później dotarło do mnie, że było to bardzo niebezpieczne i powinnam była o tym zawiadomić policję. Ale chyba nic się nie stało, bo jak wracałam, to nigdzie nie było śladu po wypadku. Może skręciły na najbliższe pastwisko. A może szybko zostały złapane.


Dojechałam do miejsca, w którym miałam zostawić samochód i ruszyłam na poszukiwanie „mojej” róży. Była to niezwykle ładna, widokowa trasa, wśród łąk i pól. Domów prawie nie było. Trzy na odcinku dwóch kilometrów.


Za to było pełno zajęcy. Spotkałam aż pięć. I na dodatek były dość niepłochliwe, tak że trzem udało mi się zrobić po kilka zdjęć.



W przeciwieństwie do niedzielnej wycieczki, tu kwiatów na łąkach było mnóstwo. Dość szybko znalazłam cel mojej wyprawy – różę francuską. To śliczna róża, o dużych, mocno różowych kwiatach. Ładnie pachnąca. Rośnie jej tu mnóstwo. Po udokumentowaniu tego znaleziska aparatem poszłam dalej do góry. Była to czysta przyjemność, bo było tu pięknie. Chociaż szłam asfaltem! Ciągle znajdowałam ciekawe i rzadkie gatunki roślin i nawet nie wiem kiedy, dotarłam do lasu pod szczytem.


Nie było jeszcze nawet dziesiątej, więc postanowiłam przy okazji zaliczyć Grodzisko (618 m n.p.m), bo nigdy tu jeszcze nie byłam. Szłam bez szlaku, zerkałam tylko do nawigacji, żeby skręcić w jakąś drogę, prowadzącą na szczyt. Minęłam coś, co ścieżkę przypominało, ale bardzo ostro wchodzącą do góry, więc ją minęłam, licząc na bardziej komfortowe podejście. Niestety, okazało się, że z tej strony zbocza to była jedyna ścieżka na szczyt. Musiałam więc drapać się całkiem „na krechę”. A było stromo! Nie wzięłam kijków, bo to miał być spacer. Ale jakoś dałam sobie radę, chociaż było ciężko!



Kiedy weszłam na szczyt, to mocno się zdziwiłam. Słyszałam, że tu w zamierzchłych czasach był gród, na co nawet wskazuje nazwa, ale nie spodziewałam się takiego widoku. Są tam zachowane wysokie wały i fosy dużego grodu i podgrodzia. Byłam tym widokiem zafascynowana. Na dodatek było tam naprawdę urokliwie. Stały dwie tablice informacyjne, ale poświęcone partyzantom i przyrodzie. O tutejszym grodzie ani słowa.

Jak doczytałam później w domu, celtyckie grodzisko istniało tutaj już w czasach kultury łużyckiej. Artykuł autorstwa pana Jacka Poleskiego na stronie Urzędu Gminy Wiśniowa.


W okresie panowania pierwszych Piastów na jego miejscu wzniesiono kamienny zamek, będący jedną z najpotężniejszych budowli obronnych w tamtych czasach na Ziemi Krakowskiej. Mury były układane bez zaprawy murarskiej. Zamek spłonął pod koniec XIII wieku i już nigdy nie został odbudowany. Funkcje obronne na tym terenie przejął zamek w pobliskich Dobczycach. Do naszych czasów zachowały się tylko wysokie ziemne wały, ale patrząc na nie, można sobie wyobrazić, jak imponująca to była fortyfikacja. 



Zeszłam na dół tą ścieżką, którą pominęłam, idąc do góry. A potem jeszcze na przełaj przez las, poniżej drogi pod wierzchołkiem. Dotarłam w ten sposób na kolejną, ciekawą łąkę. Była nieskoszona. Rosło tu mnóstwo ciepłolubnych gatunków. M.in. przetacznik pagórkowy, czosnek wężowy, traganek pęcherzykowaty, janowiec barwierski, chaber driakiewnik i pszeniec różowy. No i na obrzeżu lasu mnóstwo poziomek. Były pyszne!

W drodze powrotnej zatrzymałam się jeszcze w Wiśniowej, a potem w Kasinie Wielkiej. Przygotowując się do wyprawy, dowiedziałam się o znajdujących się tu drewnianych kościołach i przy okazji chciałam je zobaczyć.


Kościół pw. św. Marcina w Wiśniowej został zbudowany w I poł. wieku XVIII. W środku ciekawa polichromia wykonana w 1910 roku przez Michała Tarczałowicza. Ołtarze z pocz. XVIII w., ambona i krucyfiks z XVII w. A także słynący łaskami obraz Matki Boskiej Wiśniowskiej. Niestety, kościół był zamknięty i nie udało mi się go zobaczyć wewnątrz. Ale zamierzam pod Grodzisko wrócić, więc może następnym razem.


Kościół pw. świętej Marii Magdaleny w Kasinie Wielkiej jest jeszcze starszy. To najstarszy zabytek na terenie gminy Mszana Dolna. Powstał w I poł. wieku XVII. Pół wieku później dobudowano wieżę i część nawy. I w takim stanie budowla zachowała się do naszych czasów. Wnętrze kościoła zdobi polichromia o cechach barokowych oraz późnobarokowych. Większość wyposażenia także z XVII wieku. Zabytek jest niestety zamknięty na głucho. Ale co gorsza, wygląda na nieużywany i niszczeje. Pilnie według mnie potrzebuje prac konserwatorskich.

Wycieczka była bardzo udana – jadąc pod Grodzisko, nie spodziewałam się, że będzie tu tak pięknie, i że zobaczę tyle ciekawych rzeczy. Pan Kamil nie przesadził, zachwycając się tym miejscem. Szkoda, że dość daleko, bo pewnie zaczęłabym tu bywać równie często, jak na Białowodzkiej Górze nad Dunajcem. 



Beskid Wyspowy Grodziec Wiśniowa Kasina Wielka
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.