WRZESIEŃ
Wrotycz pospolity (Tanacetum vulgare)

Gorce - 28 grudnia 2021


Tym razem wyprawa w miłym towarzystwie. Postanowił dołączyć do mnie Pan Wojtek, z którym stworzyliśmy ostatnią wersję mojej strony internetowej. Miałam duże kłopoty ze znalezieniem wykonawcy – trzy lata użerałam się z różnymi programistami, którzy najpierw podejmowali się tego zadania, zaczynali coś robić, a potem się wycofywali.

Pana Wojtka znalazłam, będąc już w rozpaczy, na Gumtree, i tak rozpoczęła się nasza, dwuletnia już współpraca, z której obydwoje jesteśmy bardzo zadowoleni. I chociaż, mimo dużej różnicy wieku, polubiliśmy się bardzo, to do tej pory nie mieliśmy okazji poznać się osobiście. Przyszedł czas na nadrobienie tej zaległości.

Młody człowiek do tej pory raczej po górach nie chodził. Ale miał wielką ochotę. Zaproponowałam więc przyjemną, krótką wycieczkę na Gorc (1228 m) z Zasadnego. Akurat na koniec grudnia.

Jakiś czas temu powstał tam nowy szlak turystyczny – ścieżka o nazwie „Wyrusz z nami w Gorce”.


Przeszłam go z Markiem po raz pierwszy w 2017 roku i od razu mi się bardzo spodobał. Byłam tu już od tamtego czasu wielokrotnie – o różnych porach roku. Tworzy pętlę, co jest niewątpliwie jego największą zaletą, jest krótki (ok. 10 km) i prowadzi przez kilka widokowych polan. No i rośnie tam wiele ciekawych, rzadkich gatunków roślin. Dodatkową atrakcję stanowi zbudowana w 2015 roku wieża widokowa na szczycie Gorca, skąd, przy dobrej widoczności można podziwiać Tatry, Babią Górę i inne pasma górskie.


Umawiamy się na spotkanie w Szczawie. Do Zasadnego jedziemy już razem jednym samochodem. Jest kilka stopni mrozu i piękne słońce. Śniegu sporo, ale oczywiście szadzi i okiści ani śladu, bo dawno nie było już opadów śniegu. Trochę to nie spełnia moich wymagań, odnośnie zimowych widoków, bo jestem już bardzo rozpaskudzona, ale trudno. Jest za to bezwietrznie, i im wyżej, tym cieplej.


Podejście jest strome, ale coś za coś. Trasa za to jest krótka. Docieramy na Gorc Kamienicki – piękną, widokową polanę. Robimy tu sobie przerwę na drugie śniadanie.


No i czeka nas tu nagroda. Cały wierzchołek tonie w śniegu i szadzi. Tak więc odcinek niebieskiego szlaku, którym docieramy na szczyt Gorca, przechodzimy w iście bajkowej scenerii. Wieża na szczycie też pokryta jest grubą warstwą szadzi. Po raz pierwszy widzę jej aż tyle na wieży widokowej.


Pięknie widać Tatry, Babią Górę i wszystkie dookolne pasma. Niestety, widać też, jak wysoko sięga smog. Wystają z niego tylko najwyższe szczyty.



Mój towarzysz jest pod dużym wrażeniem. Warto jest wyjść tak wysoko, żeby oglądać takie widoki, no i taką zimę!


Schodzimy jeszcze na chwilę na polanę Gorc Młynieński. Potem znowu mocno stromym szlakiem schodzimy na Przełęcz Młynne, a stamtąd na parking w Zasadnem, gdzie zostawiliśmy samochód. Wracamy do Szczawy, żegnamy się, obiecując sobie, że jeszcze się razem gdzieś tej zimy wybierzemy. Jak dzień będzie dłuższy, to może na Turbacz albo Babią Górę… Kto wie… Wsiadamy do swoich pojazdów i rozjeżdżamy się, każde w swoją stronę. Do następnego spotkania.

Patrząc na prognozy pogody, to była chyba ostatnia moja wycieczka w tym roku.



Gorce Gorc
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.