Gorce - 20 lutego 2025
Kontrolując widoki z kamer internetowych (co ostatnio jest
moim ulubionym zajęciem) odkryłam w poniedziałek, że drzewa pod szczytem Gorca (1228 m n.p.m.) są pokryte śniegiem. No i zaraz zapragnęłam się tam wybrać, bo śnieg
i zimowe widoki to teraz towar deficytowy. Miałam pojechać we wtorek, ale nie
wyszło. Stanęło na czwartku, chociaż jak zerknęłam rano na widok z kamery, to tego
śniegu już niewiele zostało…
Znalazłam na mapie niebieski szlak z Lubomierza, którym
jeszcze nie szłam. Co prawda, trzeba niestety wrócić tą samą drogą, bo innej
opcji nie ma. Drogi lokalne nie bardzo wchodzą w rachubę, bo z jednej strony
jest GPN, a druga jest problematyczna, bo to zwykły dzień tygodnia i mogą się
tam odbywać wycinki drzew.
Dojechałam do Lubomierza i skręciłam w lewo. Po przejechaniu jakichś 300 metrów dotarłam do niebieskiego szlaku, który rozpoczyna się na Przełęczy Borek, a prowadzi docelowo na Gorc. Często nim chodzimy, traktując go jako szlak dojściowy do zielonego szlaku prowadzącego na Gorc Troszacki (1235 m n.p.m.). Wtedy podjeżdża się 1,5 kilometra dalej na wygodny, ale płatny parking, przygotowany przez GPN. Ja zatrzymuję się na pierwszym, prywatnym, bo zamierzam pójść dzisiaj w przeciwnym kierunku, na Gorc. Jest tam kartka z telefonem właścicieli, więc dzwonię. Okazuje się, że trzeba za niego zapłacić 20 złotych. Sporo, zważywszy, że stoi pusty. Umawiam się, że zapłacę, jak wrócę, bo teraz nie ma nikogo, kto by tę opłatę mógł ode mnie zainkasować.
.jpg)
.jpg)
Wracam jeszcze do głównej drogi, bo na mapie był tam
zaznaczony na potoku Kamienica wodospad. Jak zejdę zmęczona na dół, to już nie
będzie mi się chciało. Wodospad niestety nie prezentuje aż tak efektownie, żeby
włożony w dotarcie do niego wysiłek się opłacił (kilometr drogi w dwie strony,
barierki drogowe, strome, nierówne zbocze i twardy, głęboki śnieg). Ciekawsze
są zdecydowanie lodowe sople na zboczach nad Kamienicą. No, ale zaspokoiłam
ciekawość.
.jpg)
.jpg)
W dolinie jest bardzo mroźnie. Śnieg wspaniale błyszczy,
także oklejone szadzią gałązki mienią się w słońcu. Po powrocie w okolice
parkingu skręcam na most, którym prowadzi szlak. Droga jest biała. Po jakichś
200 metrach jest zakaz dalszego wjazdu. Ale mogłam tu wjechać, bo przed zakazem
jest przygotowane, odśnieżone miejsce do zaparkowania. Darmowe. Na oko na przynajmniej
trzy samochody. Ale już nie wrócę po moje autko, bo właścicielka parkingu
byłaby mocno rozczarowana utratą zarobku.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Po chwili marszu szeroką, leśną drogą skręcam w las, zgodnie
ze znakami szlaku. Miejscami jest stroma i kamienista. I w wielu miejscach oblodzona,
więc idę oczywiście w raczkach. To tak samo świetny wynalazek, jak kije
trekkingowe. Bardzo ułatwiają chodzenie po śliskich ścieżkach i na dodatek są
bardzo trwałe.
.jpg)
.jpg)
Docieram na pierwszą polanę. To Nowa Polana. Jest tu
zadaszona wiata dla turystów. Spotykam tam dziewczynę z dwoma dużymi psami.
Nigdy jeszcze takiej rasy nie widziałam. Okazuje się, że to japońska rasa o nazwie akita.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Drapię się do góry dalej. Po przejściu około 1,5 kilometra
docieram na polanę o wdzięcznej nazwie Świnkówka. Należała kiedyś do Władysława
Świnki i ponoć stąd jej nazwa. Była kiedyś intensywnie wypasana. Teraz należy
do GPN i jest regularnie koszona, żeby nie zarastała.
.jpg)
.jpg)
Potem jeszcze kawałeczek do góry i wychodzę na słynną Halę Gorc Kamienicki. To bardzo rozległa, widokowa polana. Można z niej zobaczyć Tatry, Magurę Spiską, Lubań, Pieniny, Beskid Wyspowy i Beskid Sądecki. No i oczywiście pobliską wieżę widokową na Gorcu. Ale dzisiaj widoczność jest kiepska. Tatr w każdym razie nie widać.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Częściowo nie ma już tutaj śniegu. Za to pod szczytem Gorca zachowało się nieco okiści i szadzi na drzewach. Kto wie, czy to nie moje ostatnie takie zimowe widoki w tym roku. Chociaż planujemy z Markiem w najbliższym czasie Babią Górę…Więc, kto wie...
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Obok nowo wybudowanego domku ktoś zrobił igloo. Całkiem
spore. Jeszcze się trzyma…
.jpg)
.jpg)
Wdrapuję się na szczyt Gorca, a potem wchodzę na wieżę. Tak
jak już wspomniałam, widoczność jest kiepska i oczywiście stąd też Tatr nie
widać. Szkoda. Jest tu kilku turystów, bo dzień jest piękny, bezwietrzny, więc
każdy, kto może, to korzysta.
.jpg)
.jpg)
W relacji ze styczniowej wycieczki na
Koziarz pisałam, że to jedna z czterech identycznych wież, zbudowanych w 2015 roku
przez gminę Ochotnica Dolna na czterech szczytach – trzech w Gorcach
(Lubań, Gorc i Magurki) oraz jednej w Beskidzie Sądeckim na Koziarzu.
Nawiązujące stylistyką do gotyckich drewnianych kościołów naszego regionu. Na
wszystkich są umieszczone kamery, więc przed wybraniem się na wycieczkę można
sprawdzić w Internecie warunki.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Schodzę na dół i robię sobie krótką przerwę na posiłek. A potem idę z powrotem na Halę Gorc Kamienicki. Zaglądam jeszcze pod bacówkę,
pełniącą, przynajmniej jakiś czas temu, rolę schroniska studenckiego. Mój
młodszy syn, będąc studentem, spędził tu któregoś lata kilka dni.
.jpg)
.jpg)
Ruszam teraz w drogę powrotną. Tym samym szlakiem. Nie ma co
kombinować, bo tam, gdzie ewentualnie można by spróbować zrobić pętlę, słychać
ostrą pracę drwali. Warunki są dla nich świetne, więc korzystają. Zaś po drugiej
stronie, jak już wspominałam, rozciąga się GPN, a tam bez szlaków chodzić nie
wolno, mimo istniejących dróg i ścieżek.
.jpg)
.jpg)
Dopiero schodząc, odczuwam, że szlak jest mocno
stromy. Spociłam się podobnie, jak przy wchodzeniu. Ale tak często bywa. Wolę
wchodzić niż schodzić. Młodym ludziom wydaje się to śmieszne, ale większość
turystów „w pewnym wieku” podziela mój pogląd.
W okolicach mostku na Kamienicy dzwonię do właścicielki
parkingu. Jest w domu, więc deklaruje, że do mnie zjedzie. Mieszka na stromym
zboczu nad drogą. Pół kilometra w jedną stronę, pół w drugą… Mnie by się nie
chciało…
Wracam zadowolona do domu. Może ta wycieczka nie była szczytem
moich marzeń, a szlak, prowadzący w większości lasem, był taki sobie, ale za to dla mnie częściowo nowy, przeszłam się 12 kilometrów, miałam wspaniałą pogodę, a polany pod szczytem są piękne i zawsze warte odwiedzenia. No i trochę zimy jeszcze było…
Gorce Gorc Gorc Kamienicki Lubomierz Świnkówka