Beskid Niski - 30 maja 2015


Grzebiąc w Internecie, natrafiłam przypadkiem na opis wycieczki w Dolinie Wisłoki do nieistniejącej wsi Radocyna. Bardzo mi się ten pomysł spodobał, więc namówiłam przyjaciół, żebyśmy się tam wybrali.

Został przygotowany plan wycieczki. Pojechaliśmy tym razem całą piątką. Ja jako kierowca.

Nie dotarliśmy tam jednak najprostszą drogą. Krzysiek miał swoje plany. Siedział cichutko i wcale o nich nie wspominał. Ale pod pozorem skrócenia trasy tak nas prowadził bocznymi drogami, żebyśmy przejeżdżali obok interesujących go cerkwi. A jak już przejeżdżaliśmy obok… To przecież grzechem byłoby się nie zatrzymać… Nasz przyjaciel umie sobie radzić.

Najpierw obejrzeliśmy cerkiew w Bielance. A właściwie dwie. Pierwsza, greckokatolicka pw. Opieki Matki Bożej z XVIII wieku. Podpalona w czasie wysiedlania ludności łemkowskiej w ramach Akcji „Wisła” (spłonął na szczęście tylko dach), przejęta i odremontowana przez katolików. Później do wsi wrócili prawosławni i przejęli cerkiew. Katolicy nadal mogli z niej jednak korzystać. Później wrócili grekokatolicy i oni również zostali dopuszczeni do korzystania ze świątyni. To piękna historia. Trzy religie – jeden wspólny Dom Boży.

W 2014 roku parafia prawosławna w Bielance wybudowała sobie cerkiew murowaną – tylko do własnego użytku, pod wezwaniem Opieki Matki Bożej i Poczajowskiej Ikony Matki Bożej.

W Nowicy także mamy do obejrzenia dwie cerkwie. Pierwsza to greckokatolicka cerkiew Św. Paraskewy z XIX wieku. Po 1947 roku używana jako kościół katolicki, obecnie wróciła do grekokatolików. Przy cerkwi zachował się budynek dawnej kostnicy. Ta druga, to kaplica Zaśnięcia Bogurodzicy. Też grekokatolicka.

W miejscowości jest również pomnik Bohdana Ihora Antonycza, poety i prozaika ukraińskiego, który urodził się w Nowicy. Studiował w Lwowie, gdzie zetknął się z grupą poetów ukraińskich i zaczął tworzyć w tym języku.

Organizowane są tu też spotkania i warsztaty stowarzyszenia kamieniarzy ”Magurycz”. Ich celem jest ratowanie nagrobków na dawnych cmentarzach, starych kamiennych kapliczek i innych obiektów kamiennych (choć nie tylko), znajdujących się na tym terenie.

W Nowicy zachowało się sporo dawnych zabudowań – są chyże, spichlerze i kapliczki przydrożne.

Jedziemy dalej. Zatrzymujemy się w Przysłupiu. Stoi tu drewniana cerkiew pw. Michała Archanioła z XVIII wieku. Po Akcji „Wisła” została przekazana katolikom. Po 1956 roku mogli z niej czasem korzystać grekokatolicy. Obecnie jest świątynią wyłącznie greckokatolicką.

Dojeżdżamy do Koniecznej i tam rozpoczynamy właściwą część naszej wycieczki. Idziemy niebieskim szlakiem wzdłuż granicy. Docieramy na Beskid (689 mn.p.m.), a potem na Przełęcz pod Zajęczym Wierchem. Tu zmieniamy szlak na zielony. Idziemy doliną Wisłoki. Docieramy do celu naszej wycieczki. To nieistniejąca wieś Radocyna. Ma bogatą historię. Istniała już w początkach XVII wieku. Mieszkali tu ludzie różnych wyznań. Głównie grekokatolicy i prawosławni, ale także żydzi i katolicy. Były dwie cerkwie – grekokatolicka i prawosławna (zostały rozebrane w 1955 roku). W latach dwudziestych ubiegłego wieku większość grekokatolików przeszła na prawosławie. Po drugiej wojnie światowej wszyscy mieszkańcy dobrowolnie wyjechali do ZSRR, zachęceni obietnicami lepszego życia. Dość szybko chcieli wrócić, ale udało się to tylko jednej rodzinie.

W Radocynie można znaleźć ślady dawnych mieszkańców. Zachowały się fundamenty domów, budynek szkoły, przydrożne kapliczki, cmentarz, cerkwisko i stare sady. Na środku wsi znajduje się nietypowy pomnik, którego autorką jest Natalia Hładyk. To drewniane drzwi nie prowadzące donikąd - „drzwi do zaginionego świata”. Pomnik ma upamiętniać łemkowskie wsie, które zniknęły z mapy. Takie „drzwi” są jeszcze w czterech innych wsiach w okolicy Radocyny.

Podchodzimy jeszcze do jeziorka osuwiskowego pod Dębim Wierchem. I wracamy do Koniecznej doliną potoku Zdynianka żółtym szlakiem.

Zatrzymujemy się przy drewnianej cerkwi z pocz. XX wieku w Koniecznej, pod wezwaniem św. Bazylego Wielkiego. Została ona zbudowana jako cerkiew grekokatolicka. Po Akcji „Wisła” była czasem używana przez katolików, potem na kilka lat wróciła do grekokatolików, ale po aresztowaniu w 1961 roku księdza, stała kilka lat bezpańska. W 1969 roku została przekazana Polskiemu Autokefalicznemu Kościołowi Prawosławnemu. Pełni funkcje świątyni filialnej parafii w Zdyni.

Przy cerkwi w Zdyni też się zatrzymujemy. To dawna cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem Opieki Matki Bożej. Powstała w wieku XVIII. Po 1947 roku służyła tak katolikom, jak i wyznawcom prawosławia. Obecnie jest cerkwią prawosławną. 

W Zdyni urodził się Maksym Sandowicz – święty męczennik prawosławny. Tu też znajduje się jego grób. Był duchownym, propagował prawosławie wśród galicyjskich grekokatolików, za co był kilkakrotnie aresztowany i karany grzywną. Po wybuchu I wojny światowej został znowu aresztowany i rozstrzelany bez wyroku za sympatie prorosyjskie. W 1994 roku został kanonizowany.

W Zdyni co roku organizowana jest „Łemkowska Watra” – święto kultury łemkowskiej.

Zaglądamy tu jeszcze na cmentarz wojenny z I wojny światowej nr 52. Został zaprojektowany przez Dušana Jurkoviča.

Ostatni przystanek robimy w Kwiatoniu. Znajduje się tu jedna z najcenniejszych cerkwi na tym terenie. Cerkiew pod wezwaniem św. Paraskewy została wybudowana w drugiej poł. XVII wieku. W XVIII dobudowano wieżę. Była cerkwią greckokatolicką, później służyła katolikom, teraz korzystają z niej oba wyznania. W 2013 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

To była naprawdę niesamowita wycieczka. Piękno i spokój przyrody połączone z lekcją bolesnej i burzliwej historii tych terenów.



Beskid Niski Dolina Radocyny cerkwie cmentarze wojenne Bielanka Zdynia Kwiatoń Radocyna
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.