Jeże to bardzo sympatyczne zwierzątka. Każdy chciałby
takiego jeżyka zobaczyć. Niestety, najczęściej widujemy je martwe na drogach…
Daleko też bardzo się ucieszyłam, kiedy jednego spotkałam
podczas wizyty na cmentarzu. Wybrałam się posprzątać rodzinny grobowiec, a tam
czekała mnie taka sympatyczna niespodzianka. Jeż nie wyglądał na zaniepokojonego
moją obecnością. Musiałam mu „pomóc”, zejść z murku, na którym siedział, żeby
zrobić bardziej naturalne zdjęcie. Ale nie zwinął się niestety w kulkę, na co
po cichu liczyłam. I nie zamierzał się też ruszyć z miejsca. Trudno.
Jeż europejski występuje w dwóch gatunkach i oba można
spotkać w Polsce. Byłam bardzo zadowolona, bo spotkany jeż był to najprawdopodobniej Jeż zachodni,
J. europejski (Erinaceus europaeus). W każdym razie miał ciemny pyszczek i podbrzusze.


Kiedyś udało mi się
sfotografować drugi gatunek. Był to wtedy Jeż wschodni, J. wschodnioeuropejski
(Erinaceus concolor). Oba gatunki są do siebie bardzo podobne – różnią się
właściwie tylko kolorem podbrzusza i mordki - jeż zachodni ma brzuch pokryty
brązowymi włosami, jeż wschodni jasnymi.
Napisałam wtedy krótką notatkę, więc nie będę się powtarzać.
Zamieszczam link do tamtej podstrony: https://zielnik-karpacki.pl/jez_erinaceus
Są tam też zdjęcia tego wschodniego. Można sobie porównać. Oba
są bardzo sympatyczne, ale mnie bardziej podoba się ten wschodni – jego jasne futerko
ładnie kontrastuje z ciemnymi igłami.