6 czerwca 2020

Mały Kościelec, Jaworzyna, Wielka Cisowa Grapa, Kiczera, Żar


Planujemy z Markiem kolejną wycieczkę. Na sobotę, bo wtedy ma być ładnie. Mamy kilka zaplanowanych tras, daję Markowi wolną rękę w wyborze którejś z nich. Wybiera jedną z dwóch zaplanowanych przez nas wycieczek w Beskid Mały. Kółeczko z Międzybrodzia przez okoliczne szczyty na Górę Żar. A że po drodze będziemy przechodzić obok rezerwatu Szeroka w Beskidzie Małym, ostatniego brakującego mi z tego pasma, to pomysł mi się bardzo podoba.

Jedziemy we trójkę, bo Lila nadal dzielnie nam towarzyszy.

To kawałek drogi od nas, więc wyjeżdżamy wcześniej niż zwykle. Pogoda jest piękna. I wspaniała widoczność. Tatry także wspaniale się prezentują, więc zatrzymujemy się na chwilę na Wysokim, żeby je podziwiać.


Podjeżdżamy pod dolną stację kolejki na Górę Żar. Marek zaplanował, że tu zostawimy samochód, zejdziemy z powrotem do Międzybrodzia i stamtąd wyjdziemy na szlak.

Trochę nie uśmiecha się nam z Lilą dwukilometrowe zejście krętą asfaltową drogą na dół, ale nie mamy wyjścia. Lepiej to zrobić teraz, niż iść w odwrotnym kierunku i musieć pokonać tę samą trasę do góry i to w upale, jaki na pewno będzie po południu. Marek zauważa jednak wydeptaną przez łąki ścieżkę, schodzącą do lotniska pod Żarem. Idziemy więc tamtędy. To skraca zejście o ponad połowę, a poza tym jest zdecydowanie przyjemniejsze. No i możemy sobie obejrzeć z bliska samoloty pod hangarem. I zrobić sesję fotograficzną na ich tle. Pracownik lotniska pokazuje nam ścieżkę, którą schodzimy dalej. Już po chwili jesteśmy pod kościołem, skąd wychodzi nasz żółty szlak, którym zamierzamy wyruszyć.


Szlak od razu wspina się do góry. Początkowo asfaltem, pomiędzy zabudowaniami. Za cmentarzem piękny widok na górę Żar. Dalej idziemy bitą drogą wzdłuż głębokiego jaru, którym płynie potok o nazwie adekwatnej, bo Potok Głęboki.

Później od niego odchodzimy, skręcamy w prawo i rozpoczynamy mozolną wspinaczkę na Mały Kościelec. Idziemy cały czas lasem, ale tu i ówdzie pojawiają się widoki. Po drodze mijamy rozejście szlaków – Las Czarnoci (567m n.p.m.) Tu zmieniamy szlak na niebieski. Ścieżka stromieje, trochę marudzimy z Lilą, Marek pociesza, że jak wejdziemy na Kościelec, to już będzie cały czas po płaskim (akurat - Marek lubi trochę oszukiwać, żebyśmy się od razu nie zniechęciły).


Wychodzimy na polanę Stok pod Kościelcem. Robimy sobie tu mały odpoczynek, bo są ławeczki, a miejsce jest bardzo widokowe. A potem znowu w górę…

Wreszcie szlak się rzeczywiście wypłaszcza i stajemy na szczycie Małego Kościelca (736 m n.p.m.).


I znowu trochę pod górę, bo musimy zdobyć najwyższy szczyt tego dnia, Jaworzynę (864 m n.p.m.). Ale to już przyjemne podejście. Robimy sobie tu przerwę na posiłek.

Teraz na odmianę schodzimy w dół. Docieramy do rozwidlenia ścieżek. W jego okolicy jest tablica mojego rezerwatu. Idziemy dalej szlakiem niebieskim, w stronę Przełęczy Przysłop Cisowy (795 m n.p.m.)


 Rezerwat odchodzi od szlaku, więc żeby zrobić jakieś zdjęcia, muszę zejść stromym zboczem w dół. Lila i Marek czekają na mnie na szlaku.

Docieramy do przełęczy. Marek sprowadza nas na nieoznakowaną ścieżkę prowadzącą na szczyt Wielkiej Cisowej Grapy (853 m n.p.m.). Wejście jest znowu pod górę, ale że niezbyt strome, to nie protestujemy. Za to zejście… Bardzo stroma kamienista droga. Trzeba uważać na każdy krok, żeby się nie poślizgnąć. Markowi się obrywa, bo szczyt można było obejść czerwonym szlakiem. Ale on chciał go zdobyć i wykorzystał oczywiście naszą nieznajomość szlaków. Ale przynajmniej zaliczyłyśmy kolejny szczyt.


Dalej idziemy czerwonym szlakiem. Tu już idzie się przyjemnie. Do czasu. Mijamy Przełęcz Isepnicką (698 m n.p.m.), a potem znowu ostro wspinamy się do góry, zdobywając w ten sposób Kiczerę (831 m n.p.m.).  Są stąd wspaniałe widoki. Widać też świetnie zbiornik szczytowo-pompowej elektrowni na Żarze. To druga co do wielkości taka elektrownia w Polsce, a jedyna podziemna.

Schodzimy w dół, docieramy na Żar (761 m n.p.m) , obchodzimy zbiornik i docieramy do górnej stacji kolejki.


Tu obserwujemy chwilę starty paralotniarzy, a później zjeżdżamy na dół kolejką, bo nie chce się mam schodzić stromym szlakiem. No i Marek nie chce zniechęcić żony do kolejnych wycieczek.

To była bardzo udana wycieczka. 



Beskid Mały Żar Wielka Cisowa Grapa
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.