Bieszczady 23 marca 2014


Drugi dzień naszej botanicznej wyprawy. Jedziemy na Przełęcz Nad Roztokami, szukać ciemierników.

Nasz gospodarz, będący, jak się okazuje, pracownikiem Nadleśnictwa w Cisnej, ostrzega nas przed niedźwiedziami. Gromadzą się ponoć nawet po kilka pod paśnikami dla zwierząt, gdzie leśnicy wysypują karmę dla dzików. Ale okazuje się, że tam, gdzie my się wybieramy, jest raczej bezpiecznie. Oczywiście zawsze możemy jakiegoś spotkać - to przecież Bieszczady, ale większego zagrożenia nie ma.

Jedziemy do Roztok Górnych, wyjeżdżamy na przełęcz, zostawiamy samochód i wyruszamy niebiesko-czerwonym szlakiem w stronę Okrąglika. Dokładnie, tak, jak obiecał nam pracownik BPN, po ok. 300 metrach od wejścia na szlak, zaczynają pojawiać się pierwsze ciemierniki. Jest ich tu bardzo dużo, większość rośnie niestety po słowackiej stronie, widocznie preferują południowe zbocza.

Jest pochmurno i chłodno. Wieje wiatr. Tu takiej wiosny, jak na dole, jeszcze nie widać. Docieramy na Okrąglik (sł. Kruhliak, 1106 m. n.p.m.). I wracamy, bo pogoda nie jest zbyt zachęcająca do dalszej wędrówki.

Na przełęczy spotykamy młodego człowieka z córką. Mówi, że przyjechał szukać ciemierników. Dumni, informujemy go, gdzie może je znaleźć. Okazuje się, że świetnie orientuje się w temacie. I zna inne miejsca, w których kwitną. Właśnie wybiera się na jedno z nich. Proponuje, że jeśli chcemy, to je nam pokaże. Mamy czas, więc chętnie korzystamy z nadarzającej się niespodziewanie okazji.

Stanowisko znajduje się na Słowacji. Idziemy ścieżką przyrodniczą do źródła o nazwie Prameň Cirochy. A potem nasz przewodnik troszkę zbacza ze ścieżki, żeby zaprowadzić nas na łąkę pełną ciemierników. To rzeczywiście niesamowity widok. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni. Razem wracamy na przełęcz, żegnamy się serdecznie, i każde z nas jedzie w swoją stronę.

My wracamy już do domu. Zatrzymujemy się w Króliku Polskim przy murowanej, zrujnowanej greckokatolickiej, łemkowskiej cerkwi pw. św. Mikołaja z poł. XIX wieku. Dawniej była tu, nieistniejąca dzisiaj wieś, Królik Wołoski. Tereny te obecnie znajdują się w granicach sąsiedniej wsi, Królika Polskiego.

A potem wstępujemy jeszcze do Rymanowa-Zdroju i robimy sobie spacer po uzdrowisku.

Wracamy bardzo zadowoleni do domu. Cel wycieczki został osiągnięty, obie rośliny odnalezione i sfotografowane, przy okazji zobaczyliśmy jeszcze sporo innych, ciekawych rzeczy.



Bieszczady Pogórze Bukowskie cerkwie Okrąglik Przełęcz Nad Roztokami Rymanów-Zdrój Królik Polski (Królik Wołoski)
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.