CZERWIEC
Kozibród łąkowy (Tragopogon pratensis)

Pogórze Rożnowskie - 14 lutego 2024


O tej porze roku, jak nie ma śniegu, to w Beskidach jest już nieciekawie. Tradycyjnie wymyślam wtedy wycieczki po pogórzach, gdzie robi się już wiosennie.

Wybiera się ze mną Magda i nasza wspólna znajoma, Jola. Wymyśliłam tym razem przyjemną pętlę na Pogórzu Rożnowskim. Z Kąśnej Dolnej na wieżę widokową w Bruśniku i z powrotem. Oczywiście, jak to na pogórzu, będzie dużo asfaltowych dróg, ale o tej porze roku to nie ma znaczenia, zwłaszcza, że ruch na tych drogach jest znikomy. Za to całkiem ładne widoki.

Planując wycieczkę, liczyłam, że uda nam się zwiedzić dwór Ignacego Paderewskiego, ale po sprawdzeniu w Internecie okazało się, że akurat w tym tygodniu nie jest czynny. Ale nie zmieniam planów, bo ja byłam już w środku dwukrotnie, a dla koleżanek zobaczenie go z zewnątrz, a także spacer po parku też będzie atrakcją. I tak jest, bo bardzo im się w Kąśnej podoba. A w relacji zamieszczam zdjęcia z wewnątrz, które zrobiłam podczas poprzedniej wycieczki.


Dwór w Kąśnej został zbudowany w I poł. XIX wieku przez właściciela wsi, Pawła Gostkowskiego. W 1897 roku zakupił go pełnomocnik Ignacego Jana Paderewskiego. Został wtedy przebudowany.


Znajduje się on w dużym, 16-hektarowym parku założonym na przełomie XVIII i XIX. Jego główną atrakcją jest spory staw z wysepką pośrodku.

Ignacy Paderewski mieszkał tu tylko czasami, a ponieważ koszty utrzymania dworu były spore, sprzedał go w 1903 roku.


Po II wojnie światowej majątek został upaństwowiony, a w dworze mieściły się kolejno różne instytucje. Jego stan się bardzo pogarszał. Dopiero, kiedy w 1979 roku przejęło go Tarnowskie Towarzystwo Muzyczne, zaczęto o niego dbać. Ponieważ to ponoć jedyny istniejący dom Ignacego Paderewskiego na świecie, mimo, że niewiele w nim przebywał, postanowiono zacząć zbierać pamiątki po tym wielkim Polaku i utworzono tu małe muzeum. Udało się zgromadzić sporo cennych pamiątek po pianiście, m.in. fortepian czeskiej marki Petrof, na którym grał i tworzył.


W 1990 roku powstało Centrum Paderewskiego, które kilka lat później przejęło obowiązki zarządzania dworem i parkiem. Odbywają się tu koncerty i warsztaty muzyczne, więc często nie można zobaczyć dworu w środku.


Po krótkim spacerze po parku wyruszamy niebieskim szlakiem. Docieramy do Zagórza. Tu zmieniamy szlak na zielony, bo chcę pokazać moim koleżankom Diable Boisko. To skała zbudowana z piaskowca, o bardzo ciekawym kształcie. Jest to łuk skalny. Podobno nie ma takiej drugiej skały w całych polskich Beskidach. Prawdopodobnie była to kiedyś jaskinia, ale w wyniku procesów wietrzenia pozostał po niej tylko ten imponujący łuk skalny. Legenda głosi, że bawiły się tam diabły, stąd nazwa.


Jest mi bardzo przyjemnie, bo Magda z Jolą są tą skałą zauroczone. Cieszę się, że je tu przyprowadziłam. Sama też z przyjemnością ją sobie przypomniałam. Robimy więc sobie tutaj dłuższą sesję fotograficzną.


Wychodzimy z lasu i idziemy dalej zielonym szlakiem. Na przydrożnych wierzbach są piękne bazie, więc zajmujemy się nimi tak bardzo, że przegapiamy miejsce, w którym szlak schodzi z asfaltowej drogi. Na szczęście dość szybko zauważamy nasz błąd. Wracamy, bacznie tym razem pilnując, żeby zauważyć to odejście. I kiedy go odnajdujemy, to wahamy się dłuższą chwilę, bo nie ma tam nawet najmniejszej ścieżynki. Trzeba po prostu przejść przez trawnik obok domu mieszkalnego. A dalej rzeczywiście pojawiają się oznaczenia szlaku i wąska ścieżynka.



Docieramy nią na dół. Idziemy chwilkę asfaltową drogą do skrzyżowania. Porzucamy skręcający w lewą stronę szlak i idziemy w prawo. Lokalnymi drogami zamierzamy dojść do niebieskiego szlaku. Potem już tylko kawałeczek w stronę widocznej wieży widokowej. Po drodze podziwiamy kwitnące w ogródkach śnieżyczki.


Wieża widokowa w Bruśniku powstała w 2013 roku. Ma 23 metry wysokości. Są na niej lunety i panoramy turystyczne. Jest stąd wspaniały dookolny widok na okolicę i dalsze oraz bliższe pasma górskie.


Obok wieży jest altanka z miejscem na grill, ławeczki i tablica informacyjna. Niestety częściowo już zdewastowane przez „turystów”. Ale akurat, kiedy schodzimy z wieży i rozsiadamy się z drugim śniadaniem, pojawiają się trzej panowie, którzy będą to miejsce naprawiać, więc może przez  jakiś czas będzie tu znowu ładnie.


Wracamy szlakiem niebieskim. Ale ponieważ dzień jest piękny i słoneczny, a nam nie chce się jeszcze wracać, to robimy sobie kolejny, tym razem dłuższy spacer po parku. Magda odkrywa piękną lipową aleję. Schodzimy nią nad staw, plątamy się jeszcze chwilę, a potem z żalem opuszczamy to  urokliwe miejsce.



W drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze w Jeżowie. Tutejszy dwór obronny został wybudowany w II poł. XV wieku przez rodzinę Jeżowskich. To jeden z najlepiej zachowanych dworów renesansowych w Polsce. Pierwotnie była to obronna wieża mieszkalna, otoczona fosą i palisadą. W XVI wieku nowy właściciel, Adam Strasz, herbu Ogończyk, przebudował go i zamienił w renesansową kamienicę pełniącą rolę wiejskiej willi.


Potem, po kolejnym właścicielu, majątek przejęli arianie i przez prawie sto lat dwór należał do nich. Został w tym czasie też nieco przekształcany i był wykorzystywany jako zbór. Najprawdopodobniej wtedy powstały w dawnej Sali Rycerskiej piękne polichromie, które zachowały się do naszych czasów.

Potem budynek przeszedł w ręce Marcina Byliny, który był zwolennikiem Kontrreformacji. Powstały wtedy w dworze liczne wizerunki świętych.


Potem dwór przechodził z rąk do rąk. Od 1903 należał do rodziny Ramułtów. Po 1945 roku, odebrany właścicielom, zaczął popadać w ruinę. Na szczęście w latach 60. XX wieku jego gospodarzem został Zespół Szkół Plastycznych w Tarnowie. Poddano go wtedy gruntownej renowacji. Obecnie też przydałby mu się remont, chociaż widać, że coś robi się w tym kierunku, bo ma nowy dach. Może znajdą się fundusze na więcej, bo to naprawdę architektoniczna perełka.

Podobno gospodarze, którzy tam mieszkają i pilnują obiektu, pozwalają zajrzeć do środka. No ale wypadałoby się chyba wcześniej umówić. Spróbuję to zrobić podczas którejś z kolejnych wycieczek w te okolice.

Wszystkie trzy wracamy bardzo zadowolone do domu. Zobaczyłyśmy kilka ciekawych rzeczy. No i zrobiłyśmy sobie bardzo przyjemny spacer, bo pogoda była wspaniała i bardzo wiosenna. Nie wspominając już o pięknych bukietach bazi, które każda z nas przyniosła do domu.



Pogórze Rożnowskie Jeżów Bruśnik Kąśna Dolna
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.