LIPIEC
Dzwonek skupiony (Campanula glomerata)

Pomocnik baldaszkowy i Jeziorko Bobrowe - 6 lipca 2021


Dzisiaj ma szansę spełnić się moje dziesięcioletnie marzenie. Wreszcie zobaczę pomocnika baldaszkowatego i będę miała okazję go sfotografować i dołożyć do mojego atlasu! Na niżu można go spotkać częściej, ale w Karpatach zachował się na nielicznych stanowiskach.

Jadę na umówione spotkanie. Ze strachu, że się zgubię i spóźnię, wyjeżdżam dużo za wcześnie. No i poniekąd słusznie, bo polemizuję z nawigacją i oczywiście skręcam nie tam, gdzie powinnam. W końcu postanawiam jej zaufać i to słuszna decyzja, bo doprowadza mnie do celu.


Sympatyczny leśnik, który już wcześniej dwukrotnie mi pomagał w moich botanicznych poszukiwaniach, czeka na mnie pod leśniczówką. Podjeżdżamy kawałek do lasu, zostawiamy samochód i idziemy dalej pieszo. Okazuje się, że po świeżych tropach niedźwiedzia. Na szczęście szedł w przeciwnym kierunku niż my. No ale należy zachować czujność, bo może być gdzieś w pobliżu. To znaczy, mój przewodnik tak uważa, bo ja podchodzę do tego dość niefrasobliwie. Ostatecznie jestem pod opieką leśniczego!

Docieramy na stanowisko pomocnika. To niesamowite ujrzeć tę niezwykle ciekawą i piękną roślinkę nie na zdjęciu, a tak po prostu w lesie! Sesja fotograficzna trochę trwa. Pan Marek, w przeciwieństwie do mnie, zna się na fotografowaniu, zwłaszcza roślin. I oczywiście robi świetne zdjęcia, zdecydowanie lepsze ode mnie, ale ja ze swoich też jestem całkiem zadowolona. Zwykle muszę robić je w biegu, a tu mam sporo czasu.


Koło pierwszej jestem z powrotem w Baligrodzie. Miałam w planach wybranie się na poszukiwanie rezerwatu Olsza Kosa w Stężnicy. Ale po rozmowie z „moim” leśnikiem postanawiam nie ryzykować. Po pierwsze, nie ma tam szlaku, droga na mapie nie jest do końca jasno zaznaczona, a ja mam bardzo kiepską orientację w terenie, więc sama nie powinnam się w takie dzikie tereny zapuszczać. Zwłaszcza przy sporej populacji baligrodzkich niedźwiedzi. Postanawiam zagospodarować popołudnie bardziej odpowiedzialnie.  Wybieram się więc na spacer do Bobrowego Jeziorka. Byłam już tam kiedyś, ale to bardzo urokliwe miejsce, więc warto tam wrócić.


Droga dojazdowa do szlaku jest co prawda asfaltowa, ale są w niej straszne dziury, więc muszę mocno uważać, żeby nie uszkodzić sobie autka.

Do jeziorka prowadzi niestety bita droga. Dzisiaj jest to szczególnie dokuczliwe. Niby tylko 3,5 km, ale o tej porze dnia jest tu straszny upał. Dobrze, że chwilami pojawia się trochę cienia. Ale warto się trochę potrudzić, bo jest tu naprawdę pięknie. Poza tym wzdłuż drogi rośnie sporo ciekawych roślin. M. in. kruszczyki błotne, które należą do moich ulubionych storczyków. No, może nie przebiją obuwików, ale są według mnie piękne.


Wracając, zaglądam jeszcze na chwilę do rezerwatu Gołoborze. Też już tam byłam, ale dzisiaj jest słonecznie, więc mam nadzieję na lepsze zdjęcia.

To był wspaniały dzień, a zwłaszcza dopołudnie!



Bieszczady Jeziorko Bobrowe
Ta strona korzysta z ciasteczek. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.