Rośliny naczyniowe

Babie lato nad Piwniczną

Kiedy moi przyjaciele zapytali, gdzie chciałabym się  tym razem wybrać, stwierdziłam, że wszystko mi jedno gdzie, byle było dużo łąk na szlaku, bo mam straszną ochotę na kanie. Zaproponowana przez nich wycieczka na Zadnie Góry w Beskidzie Sądeckim miała dla mnie same plusy – nigdy tam jeszcze nie byłam, większość trasy prowadziła pięknymi łąkami, a na dodatek rosło tam sporo kani.

Wyszliśmy z Kokuszki i przez Fiedorek, Świniarki oraz Zadnie Góry doszliśmy do głównego szlaku beskidzkiego. Nim szliśmy na Jaworzynę Kokuszańską oraz Przełęcz Bukowinę, z której wróciliśmy do Piwnicznej żółtym szlakiem przez Jarzębaki. Zrobiliśmy w ten sposób bardzo przyjemne kółeczko. Częściowo „na krechę”, trochę szlakami. Większa część trasy prowadziła przez rozległe, widokowe polany.

Dzień był piękny, słoneczny, gorący, a jednak czuło się już nadchodzącą powoli jesień. Prawdziwe babie lato. Pojawiły się już pierwsze kolory jesieni. Miejscami zaczęły się już przebarwiać liście buków i innych drzew. Miedze i przydroża przystrojone w kolczaste krzaki dzikiej róży, pełne czerwonych owoców, kępami goryczki trojeściowej o pięknych, szafirowych kwiatach i złocistych nawłoci wyglądały bardzo malowniczo.

Zaczęły właśnie dojrzewać jeżyny o pysznych, ciemnofioletowych owocach. Tu i ówdzie znaleźć można  było jeszcze ostatnie maliny i poziomki. Sporo grzybów – dostojnych kani, prawdziwków, podgrzybków i kurek. Także niejadalnych i trujących, wśród których wyróżniały się  jak zawsze swoją bajkową urodą muchomory czerwone. Pomiędzy wyschniętymi już trawami i w borówczyskach zakwitły różowoliliowe wrzosy, nad którymi unosiły się pszczoły i różnobarwne motyle, a gdzieniegdzie wystawiały do słońca swoje duże, srebrzyste kwiaty dziewięćsiły bezłodygowe. Nad drogami kaliny zwieszały gałęzie obsypane jaskrawoczerwonymi koralami, a łąki przy przysiółkach udekorowane zostały smukłymi kopkami siana po drugich sianokosach.

Wszystko to razem stworzyło niepowtarzalny, charakterystyczny dla późnego lata nastrój. Zeszliśmy z gór nasyceni ich pięknem i spokojem, ze świadomością, że długo będziemy pamiętać tą wycieczkę, ale także z nadzieją, że wiele jeszcze takich pięknych dni przed nami.