Rośliny naczyniowe

Majówka z Lilą i Markiem w Małych Karpatach - 4

Słowacja - 4 maja 2019
Modra i Veľká Homoľa

W kolejny dzień jedziemy najpierw do Modrej. To miejscowość słynna przede wszystkim z wyrobu ceramiki majolikowej, którą wyrabiano tu już w XIV wieku. Rozkwit jej produkcji nastąpił w wieku XVII. Majolika z Modrej jest znana na całym świecie.

Modra to także jeden z najstarszych na Słowacji ośrodków winiarskich. Obecnie działa tu szkoła winiarska (Stredná odborná škola vinársko-ovocinárska), którą ponoć kończą wszyscy małokarpaccy winiarze.

To również miasto Ludovita Štura - najważniejszego przedstawiciela słowackiego ruchu narodowego XIX wieku.

 Ale trzeba przyznać, że jest mocno zaniedbana, mimo kilku ciekawych zabytków. Czekając na otwarcie sklepów, zwiedzamy miasteczko i robimy sobie spacer wzdłuż dawnych murów miejskich. A potem robimy zakupy – kupujemy oczywiście wino i majolikę – coś przecież musimy przywieźć z Małych Karpat do domu.

A potem kolejna piesza wycieczka - Veľká Homoľa (709 m.n.m). Postawiono tam niedawno nową wieżę widokową, więc Marek, który ostatnio zalicza takie wieże, musi ją koniecznie zdobyć.
Wyruszamy czerwonym szlakiem z Modrej (parking przy hotelu Zochova Chata). Mijamy Tisové skaly, potem skręcamy na żółty szlak, którym dochodzimy do Vapenki, zmieniamy szlak na zielony, wracamy nim znowu na czerwony i dochodzimy na szczyt.
Mocno wieje, jest zimno i widoki z wieży, z uwagi na pogodę, niezbyt ciekawe. Idziemy jeszcze zobaczyć grupę kolejnych skał skał kwarcytowych o nazwie „Traja jazdci” (Trzej jeżdźcy), położonych niedaleko szczytu.

Potem wracamy, bo chcemy jeszcze zajrzeć do obserwatorium astronomicznego. Okazuje się, że jest czynne tylko w niedzielę, ale Markowi znowu udaje się załatwić nam wejście. Dyżurujący właśnie astronom ma sentyment do Polaków (współpracuje z astronomami z Poznania, a poza tym we wczesnej młodości darzył zdaje się cieplejszym uczuciem jakąś Polkę, bo nazwał jej imieniem odkrytą przez siebie asteroidę). Opowiedział nam sporo o pracy astronoma i obserwatoriach astronomicznych nie tylko na Słowacji, ale i na całym świecie. To był bardzo miłe spotkanie.

A potem, nauczeni doświadczeniem, że w tej części Słowacji koło szóstej nie ma już co liczyć na zjedzenie obiadu, zaraz po zejściu na parking, udajemy się do stojącej obok, zachęcającej karczmy. Okazuje się to strzałem w dziesiątkę. Przyjemnie, bardzo miła, profesjonalna obsługa i pyszne jedzenie.