Rośliny naczyniowe

Na Pogórzu Dynowskim

Winne - Podbukowina, Sielnica, Słonne - 15 czerwca 2017 

Tym razem wybraliśmy się aż na Pogórze Dynowskie. Chcieliśmy odwiedzić dwa rezerwaty – Broduszurki i Kozigarb.

Z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Dubieckiej powstała w okolicach Dubiecka trasa turystyczna „Trzy ścieżki tożsamości - środowisko, historia, kultura”. Tworzy ona pętlę długości 23 km. Zaczyna się w Dubiecku i w nim kończy. Przechodzi między innymi przez oba interesujące
nas rezerwaty. Jest trochę długa, więc postanowiliśmy przejść tylko jej fragment.

Podjechaliśmy do Winnego-Podbukowiny. Tam weszliśmy na  ścieżkę przyrodniczo-edukacyjną „Winne-Podbukowina”. Przechodzi ona przez Rezerwat Broduszurki. To bardzo piękne miejsce. Znajduje się tu torfowisko niskie i przejściowe oraz kilka stawów, które powstały w dołach po eksploatacji torfu.

Następnie szlakiem doszliśmy do rezerwatu Kozigarb. Powstał stosunkowo niedawno, bo w 2012 roku. Chroni położoną w zakolu Sanu górę meandrową z ciekawą mikrorzeźbą terenu. Znajduje się tu także bardzo piękna aleja dębowo-bukowa. Ciekawe są również odsłonięcia fliszu karpackiego na zboczach opadających stromo nad Sanem.

Nad brzegiem Sanu rozpaliliśmy sobie ognisko i tradycyjnie upiekli kiełbasę.

Później niestety szlak prowadził asfaltem aż do Słonnego. Ale ponieważ droga prowadziła wzdłuż leniwie płynącego Sanu i mieliśmy bardzo ładne widoki, to nie narzekaliśmy zbytnio. Tam szlak skręcał i szedł dalej górami. Ale ponieważ to był kawał drogi, żeby wrócić nim do samochodu, zdecydowaliśmy się na dalszy marsz asfaltem, bo tak było zdecydowanie krócej. Zaczepiony tubylec powiedział nam, że można kawałek za Słonnem wejść w las i w ten sposób jeszcze bardziej skrócić sobie drogę, nie idąc przy tym asfaltem.  Skwapliwie skorzystaliśmy z tej możliwości. Przy okazji mieliśmy możliwość przejść jeszcze raz przez rezerwat Broduszurki, co mi się bardzo podobało.

Potem podjechaliśmy jeszcze do Piątkowej Ruskiej, gdzie znajduje się nieczynna drewniana cerkiew greckokatolicka p.w. św. Dymitra z 1732 r. Jest to ponoć jedna z najładniejszych cerkwi w Polsce południowo-wschodniej. Rzeczywiście jest przepiękna. Obecnie jest w trakcie remontu, więc jest nadzieja, że będzie ją można oglądać także w środku.

Żeby nie wracać tą samą drogą, Krzysiek zaproponował, żebyśmy wracali przez Brzozów i Rymanów. W Warze zjechaliśmy niechcący z głównej drogi i w ten sposób wylądowaliśmy na serpentynach pod Izdebkami. Są naprawdę niesamowite.

W ogóle trzeba powiedzieć, że Pogórze Dynowskie jest bardzo piękne i na pewno tu jeszcze wrócimy.

Warunki na drodze były świetne – bardzo mały ruch i na dodatek wszyscy przestrzegali skrupulatnie przepisów –  mimo że był to spory kawałek drogi, a ja nie przepadam za prowadzeniem samochodu, to do domu wróciłam zupełnie niezmęczona.