Rośliny naczyniowe

Wiosna w Beskidzie Wyspowym

Jasień - 1 kwietnia 2017

Wycieczkę zaplanowaną miałam na niedzielę – krokusy gdzieś w Tatrach. Marek jednak w sobotę chciał pojechać w Beskid Wyspowy na Jasień – też miały tam podobno rosnąć krokusy. Miałam sporo zaplanowane na sobotę, ale stanęłam na głowie i sobotnie obowiązki odpracowałam w piątek – w ten sposób zyskałam dwa wspaniałe, wiosenne dni na buszowanie po górach. Cieszyła mnie ta sobotnia wyprawa, bo miała z nami wreszcie pojechać Lila.

Nie miałam czasu doczytać, gdzie te krokusy na Jasieniu mają rosnąć. Marek zatrzymał się w Szczawie i oznajmił, że pójdziemy stąd zielonym szlakiem. Nawet się ucieszyłam, bo tamtędy na Jasień jeszcze nie szłam.

Dzień był wspaniały – bezchmurne niebo, bezwietrznie i ponad dwadzieścia stopni – szliśmy i cieszyliśmy się wiosną.

A wiosna w górach jest już bardzo widoczna. Zakwitają kolejne geofity – lepiężniki białe i różowe, kaczeńce, żywce gruczołowate, zawilce gajowe, pierwiosnki wyniosłe, kokorycze puste i pełne. Powoli przekwitają przebiśniegi – tych przy szlaku ze Szczawy na Jasień było dzisiaj zatrzęsienie. Porastają obficie las tuż pod Polaną Wały oraz Polanę Skalne tuż pod szczytem Jasienia.

 Na polanie Wały w małym stawku, wokół którego zalegał jeszcze śnieg, żaby urządziły sobie gody.

Obiecanych przez Marka krokusów nigdzie nie było. Zresztą na żadnej z mijanych polan raczej nie powinny rosnąć – są już zbyt zarośnięte przez borówki.

Po przyjeździe do domu sprawdziłam, że owszem rosną, ale po drugiej stronie Jasienia, w okolicach Przełęczy Przysłopek. My tam nie dotarliśmy –  mieliśmy tylko wejść na Jasień i wrócić. Gdybyśmy poszli szlakiem żółtym z Przełęczy Przysłop, to pewnie byśmy je znaleźli – zresztą nawet przez chwilę zamierzaliśmy pójść dalej, ale harcerze mieli tam bieg patrolowy i w związku z tym pod szczytem Jasienia kręciło się pełno dzieciaków. Dodatkowo wte i wewte jeździł tam młody człowiek na motorze, a kiedy opiekun harcerzy zwrócił mu uwagę, że po szlaku się nie jeździ, oznajmił, że to las jego teścia i może robić co chce. Ponadto powyżej tysiąca metrów na szlaku zalegało dużo nieprzyjemnego, mokrego śniegu – wszystko to sprawiło, że postanowiliśmy wrócić jak najszybciej na Polanę Wały i tam zrobić sobie ognisko.

Ta gratisowa, krótka wiosenna wycieczka bardzo mi się podobała – mimo braku krokusów.