Rośliny naczyniowe

Powrót na Pogórze Wiśnickie

Rdzawa, Trzciana, Kamyk  -  25 marca 2017

Na Pogórzu Wiśnickim byliśmy w marcu 2015 roku.  Marek podsunął nam wtedy pomysł na wycieczkę po tym terenie. Znalazł w Internecie opis ścieżki spacerowej „ Wzgórza wokół Sobolowa”.

Ścieżka jest długa, ma około 25 km, a poza tym w dużej części prowadzi asfaltowymi, choć mało uczęszczanymi drogami. My jeździliśmy po prostu samochodem, zaliczając kolejne przystanki na trasie, a także odwiedzając miejsca w okolicy, które znaleźliśmy na mapie, a które nas zainteresowały. Obejrzeliśmy m.in. XVI-wieczny kościółek w Sobolowie. Później zajrzeliśmy w okolice cmentarza, na którym znajdowały się groby żołnierzy z I wojny światowej, gdzie obejrzeliśmy wąwóz lessowy. Wdrapaliśmy się na Łysą Górę. Widzieliśmy dwór w Nieprześni, obejrzeliśmy w Dąbrowicy dawne zabudowania dworskie i dwór wraz z parkiem (mieści się tam teraz zespół szkół). Szukaliśmy wąwozu skalnego w Kamyku, ale bezskutecznie. Odszukaliśmy w Woli Tarnawskiej kamień „Grzyb”, a w Trzcianie „Diabelski Kamień”. Pospacerowaliśmy nad brzegiem Stradomki i zrobiliśmy sobie kolejny spacer w Nieprześni do nieczynnego kamieniołomu i na cmentarz z I wojny światowej (nr 338).

Ale najbardziej spodobał się nam dwór obronny w Wieruszycach, obecnie będący w rękach prywatnych. Wypatrzyliśmy go na wzgórzu i zaciekawieni podjechaliśmy pod bramę. Udało się nam wtedy dokładnie go obejrzeć, oczywiście tylko z zewnątrz.

To była bardzo ciekawa wycieczka i obiecaliśmy sobie, że wrócimy tu kiedyś, żeby odszukać wąwóz w Kamyku, a także zobaczyć pozostałe atrakcje tej części Pogórza Wiśnickiego.

Poszukałam trochę w Internecie i znalazłam kilka ciekawych miejsc do zobaczenia. Najpierw pojechaliśmy do Rdzawy, gdzie obejrzeliśmy przełom Potoku Przeginia, tzw. „Skałki” lub inaczej „.Pluskawkę”. Potok wymył tutaj wierzchnią warstwę łupków, odsłaniając piaskowce, które obecnie tworzą dno potoku. Są one mocno poorane przez żwir wleczony przez wodę i tworzą malownicze rynny i szczeliny oraz progi (są to tzw. szypoty). Potem potok spada okazałym progiem w dół. Poniżej znajduje się kocioł eworsyjny, tzw. banior.

Wokół było już bardzo wiosennie. Zielenił się czosnek niedźwiedzi, kwitły miodunki, zawilce gajowe i żywce gruczołowate. Zaczęły powoli zakwitać kaczeńce.

W Rdzawie obejrzeliśmy także stary park dworski, w którym kwitły przebiśniegi i barwinek. Piękny drewniany XVII-wieczny dwór został przeniesiony w latach 70-tych XX w. do Parku Etnograficznego w Nowym Sączu.

Stamtąd pojechaliśmy do Trzciany, gdzie za okazałym kościołem meandruje potok Sempe. W tym miejscu w jego korycie można zobaczyć bardzo ciekawe, kuliste formy skalne, porośnięte malowniczo mchem.

Potem rozpoczęliśmy żmudne poszukiwania skalnego wąwozu w Kamyku. Jeździliśmy, rozpytywaliśmy tubylców i ciągle nie mogliśmy ustalić, gdzie się znajduje. Znaleźliśmy wreszcie niebieski szlak rowerowy i nim pojechaliśmy do góry. Mieliśmy ogromne szczęście – postanowiliśmy po raz kolejny, już bez większej nadziei na sukces, zagadnąć wycinającą jakieś uschłe badyle kobietę. Okazało się, że jesteśmy pod samym wąwozem. Pani pozwoliła nam przejść przez swoją posesję (inaczej by się nie dało) i dzięki temu, po chwili, szczęśliwi, podziwialiśmy tą  przyrodniczą, unikatową na tym terenie atrakcję. Cały wąwóz ma długość około 150 m, a część skalna około 35 m, wysokość ścian dochodzi miejscami do 4 m.

Wracając stamtąd, przejechaliśmy obok pięknego dworu Wieruszyckich, o którym już wspomniałam.

Jadąc w stronę Lipnicy Murowanej skręciliśmy niechcący w prawo, i dzięki temu mogliśmy obejrzeć w Rajbrocie cmentarz wojenny z I wojny światowej (nr 303). Zatrzymaliśmy się też na chwilę przy XVI-wiecznym kościółku. Znajdujący się za kościołem zabytkowy spichlerz został zasłonięty placem zabaw i jest już właściwie niedostępny – dobrze, że byliśmy tu parę lat temu i zrobiliśmy zdjęcia.

W Lipnicy Murowanej zajrzeliśmy pod unikatowy, XV-wieczny kościółek św. Leonarda, wpisany na listę UNESCO.

W Chronowie zatrzymaliśmy się na chwilę przed kolejnym, tym razem XVII-wiecznym, drewnianym kościółku.

A potem udaliśmy się do Borówna, skąd ścieżką przyrodniczą „Borówna - Chronów” wyruszyliśmy, żeby zobaczyć znajdujące się przy niej „Skałki Chronowskie”. Jest to grupa skałek na Kobylej Górze, nazywana przez miejscowych „skalnym dworem”. Są to ostańce z piaskowca istebniańskiego. Tworzą skalną grzędę o długości 30-40 m i wysokości 2,5 m. Na skałkach wyryte są stare napisy i tajemnicze znaki. Skałki te od 1997 roku są pomnikiem przyrody.

Zeszliśmy na dół do Chronowa, obejrzeliśmy jeszcze z dołu strome, skaliste zbocza Kobylej Góry. Trochę błądziliśmy, bo ścieżka miejscami nie jest w ogóle oznakowana.

  Na trasie rozpaliliśmy też ognisko i tradycyjnie upiekliśmy kiełbasę.


Wróciliśmy bardzo zadowoleni do domu – a na Pogórze Wiśnickie kiedyś znowu przyjedziemy, bo zostało nam tam jeszcze wiele do zobaczenia.