Rośliny naczyniowe

Styczniowy Beskid Sądecki w biało-czarnej tonacji

Zimą na ogół staram się chodzić na wycieczki wyłącznie w ładne słoneczne dni. Ale parokrotnie wybrałam się na przechadzkę w ponury dzień, kiedy niebo zakrywały gęste chmury i prószył śnieg – bo bardzo chciałam się przejść, bo liczyłam, że się rozjaśni,  bo wreszcie spadł długo oczekiwany śnieg i nie mogłam się doczekać,  żeby go zobaczyć…

Zdjęcia wychodzą wtedy w bieli, czerni i różnych odcieniach szarości. Z reguły nie są najlepsze, bo przy robieniu zdjęć najważniejsze jest dobre światło.  Ale niektóre są całkiem niezłe, choć brak im kolorów. I mają swoisty urok – zima na nich jest może mniej pocztówkowa, ale za to trochę groźna. Taka prawdziwsza.

Dzisiaj jest właśnie taki ponury, pochmurny, a na dodatek bardzo mroźny, styczniowy dzień. Siedzę więc w domu i porządkuję swoje galerie, żeby zaprowadzić w nich trochę ładu. Natrafiam na styczniowe zdjęcia ze spaceru na Zaczerczyk z 2013 roku. Góry wyglądają na nich całkiem urokliwie. Rodzi się pomysł na zimową galerię utrzymaną w czerni i bieli. Po przejrzeniu moich zdjęć stwierdzam, że mam sporo takich zdjęć zrobionych podczas styczniowych wycieczek  po Beskidzie Sądeckim w ciągu kilku ostatnich lat, które w większości nie znalazły się jeszcze w żadnej z galerii.