Rośliny naczyniowe

Beskid Sądecki w listopadzie

26 listopada 2016
Trasa: Dolina Wielkiej Roztoki – niebieski szlak narciarski – Perć Sosnowskiego i Groń (822 m n.p.m.) - Hala Konieczna (1030 m n p.m.) – dojście do czerwonego szlaku pieszego - Złomisty Wierch - Południowy (1224 m n.p.m.) i Północny (1189 mn.p.m.)– Przełęcz Długa – Radziejowa (1266 mn.p.m.) – Przełęcz Żłobki (1106 m. n.p.m.) – żółty szlak gminny – Polana Skałka (ok. 1000 m n.p.m.) – Rozdroże Maćkowskie (Mićkowskie) - Rogasiowy Szlak - Dolina Wielkiej Roztoki

Latem, przeglądając mapę Beskidu Sądeckiego, odkryłam kilka ważnych i znanych miejsc, gdzie jeszcze nie byłam. Między innymi Halę Konieczną. Jakoś nie udało mi się tam wtedy dotrzeć. Znalazłam ostatnio w Internecie dokładny opis krótkiej trasy na Halę Konieczną – niebieskim szlakiem narciarskim z Doliny Wielkiej Roztoki, potem do Rozdroża Zwornik, skąd można zejść pieszym niebieskim szlakiem z powrotem do Doliny Wielkiej Roztoki (góra 4 godziny - akurat  w sam raz na listopad). Przy okazji była tam wspomniana Perć Sosnowskiego, jako alternatywna możliwość wejścia na Halę Konieczną, o której nigdy nie słyszałam.

Marek zaakceptował pomysł wycieczki na Halę Konieczną, co mnie zdziwiło, bo na pewno był tam wiele razy (jak się później okazało, miał ambitniejsze od moich plany). Wyjazd o godz. 8.00 wydawał mi się trochę wczesny, ale liczyłam, że uda mi się przekonać go do zaliczenia wspomnianej już Perci, a ponieważ zapowiadano na noc mgły osadzające szadź, to nie miałam nic przeciwko wczesnemu wyjazdowi.

W Nowym Sączu rano był przymrozek, więc nabrałam nadziei na szadź na Hali Koniecznej. Niestety, w Rytrze nie było ani śladu przymrozku, Poza tym była chyba inwersja – im wyżej wchodziliśmy, tym było cieplej.

Udało mi się znaleźć wejście na Perć Sosnowskiego, więc Marek nie miał wyjścia. Była to zresztą bardzo dobra decyzja z uwagi na prowadzoną w dolinie wycinkę. Wszystkie drogi i szlaki były bardzo rozjeżdżone i zniszczone przez ciężki sprzęt. Szlak miał być nieoznaczony, ale była całkiem widoczna ścieżka, w dodatku oznaczona przez kogoś białymi kreskami i kropkami na drzewach. Było dość stromo, ale za to pięknie – pełno malowniczych wychodni skalnych i miejscami nawet widoki na okoliczne szczyty. Przy okazji zdobyliśmy Groń.
Hala Konieczna mnie rozczarowała – tyle się nasłuchałam o jej urodzie – może dlatego liczyłam na dużo więcej. Ktoś ogrodził jej część drucianym płotem, a przez środek została ostatnio poprowadzona paskudna droga – wszystko to bardzo jej zaszkodziło.

Marek od początku kręcił, jak pytałam go o drogę powrotną. Na Hali Koniecznej dowiedziałam się, że wracamy przez Radziejową (stąd ten wczesny wyjazd). Z przestrachem i niedowierzaniem popatrzyłam na odległy po drugiej stronie doliny szczyt. Ale jak usłyszałam, że idziemy przez Złomisty Wierch, to przestałam protestować – przecież nigdy tam nie byłam, to była dobra okazja, żeby go zdobyć!

Na Przełęczy Długiej podejmujemy decyzję, że ominiemy Radziejową, i zaczynamy schodzić w dół – tak będzie szybciej. Jednak po chwili wracamy – nie można być tak blisko najwyższego szczytu Beskidu Sądeckiego i tak go zlekceważyć. Marek jest szczęśliwy.

Później schodzimy na Przełęcz Żłobki, a stamtąd gminnym szlakiem na urokliwą Polanę Skałka. Szkoda, że kiedy tam dotarliśmy, tonęła już w cieniu. Dalej na Rozdroże Maćkowskie (Mićkowskie) i zielonym Rogasiowym szlakiem w dół do Doliny Wielkiej Roztoki.

Niestety, dolna część tego szlaku została tak uszkodzona przez ciężki sprzęt do zwożenia drewna, że z powodu błota nie nadawała się do przejścia. Po obu stronach strome, śliskie zbocza – po kilku niebezpiecznych próbach obejścia drogi musieliśmy się poddać i maszerować prawie kilometr po niesamowitym błocie, pokonując przy okazji kolejne brody.

Ale wycieczka była mimo to bardzo udana – mieliśmy piękną pogodę, było ciepło, a prawie cała trasa była dla mnie nowością.Do samochodu doszliśmy przed zachodem słońca, spłukaliśmy błoto z butów w potoku i syci wrażeń szczęśliwie wróciliśmy do domu.