Rośliny naczyniowe

Buczynowe Turnie

Tatry - 30 lipca 2016

Trasa: Kuźnice – Murowaniec – żółtym szlakiem przez Dolinę Pańszczycy – Krzyżne – Buczynowe Turnie –Skrajny Granat – żółtym szlakiem do Czarnego Stawu – Murowaniec - Kuźnice

Dwa lata temu, po udanym zdobyciu Rohaczy, Przełęczy pod Chłopkiem i części Orlej Perci, zaplanowałam sobie, że w następnym sezonie wybiorę się na Buczynowe Turnie. Nie udało mi się to niestety. Tym bardziej jestem szczęśliwa, że wreszcie tego lata udało mi się to marzenie zrealizować.

Pogoda nie była w stu procentach pewna, ale na pewno nie miało być burz, więc postanowiliśmy zaryzykować, pojechać do Zakopanego, wyjść na Krzyżne i tam podjąć ostateczną decyzję.

I to była dobra decyzja – pogodę mieliśmy przez cały dzień piękną.

Muszę się przyznać, że bardzo bałam się Buczynowych Turni – co prawda przeszłam już wszystkie pozostałe najtrudniejsze fragmenty Tatr tak polskich, jak i słowackich, ale ponieważ  sądeckie 0ddziały PTTK i PTT od 10 lat nie zorganizowały tam wycieczki, to myślałam, że jest to tak trudna trasa, że na pewno sobie na niej nie poradzę.

Szlak mnie zaskoczył. Spodziewałam się, że będzie podobny do szlaku prowadzącego z Zawratu do Koziej Przełęczy, ale był zupełnie inny. Bardzo dużo było na nim zejść w dół i ponownych wejść na górę. Miałam uczucie, jakbym nie szła granią, a wchodziła coraz głębiej w góry. Szlak bardzo mi się podobał, byłam zaskoczona, że rośnie tam sporo roślin, zdecydowanie więcej niż w innych częściach Orlej Perci. Nie był też dla mnie trudny technicznie, ale po przejściu 2/3 miałam już trochę dosyć tego nieustannego podchodzenia po łańcuchach w górę i ponownego schodzenia w dół, więc z ulgą powitałam Skrajny Granat.

I siedząc na nim, przez dłuższą chwilę nie mogłam uwierzyć, że to już koniec i że rzeczywiście przeszłam Buczynowe Turnie. Czekało mnie jeszcze co prawda mozolne, strome zejście do Czarnego Stawu, ale to w zestawieniu z radością z sukcesu nie miało już większego znaczenia. Zwłaszcza, że w Murowańcu czekała pyszna szarlotka.