Rośliny naczyniowe

W deszczu i mgle na Wielkim Krywaniu

Wycieczka z Kołem Grodzkim Sądeckiego Oddziału PTTK  - Wielka Fatra – 3 lipca 2016

Już kilka miesięcy temu zapisałam sobie tą wycieczkę w moim kalendarzu. Bardzo mi zależało, żeby tam pojechać, bo liczyłam, że jak zwykle na Fatrze uda mi się znaleźć jakiś gatunek rośliny, której jeszcze nie mam w swoim atlasie. Udało mi się zdobyć miejsce. Niestety pogoda nie zapowiadała się dobrze. Postanowiłam mimo wszystko pojechać. Cóż, pasja wymaga poświęceń.

Dolało nas dość mocno, mgła przez cały czas była spora, widoki, które tam są ponoć piękne, zasłaniała całkowicie towarzysząca nam przez cały czas mgła, ale roślinność była tam tak wspaniała, że na pewno, mimo odległości, wybiorę się tam jeszcze raz z przyjaciółmi. Nigdzie jeszcze nie widziałam takich łanów omiega górskiego oraz gigantycznych, sięgających do 1,5 m lilii złotogłów, która tam rosła także w wielkiej ilości. Murawy pod szczytem Wielkiego Krywania wyglądały bajecznie nawet mimo mgły i braku słońca.

No i za wytrwałość – bo zarówno wejście, jak i zejście było bardzo strome (a można było wjechać i zjechać kolejką gondolową prawie na sam szczyt) – spotkała mnie nagroda. Najpierw znalazłam widłaka alpejskiego, a później schodząc pod wyciągiem w dół i klnąc, na czy świat stoi osobę, która zaplanowała dla nas to zejście, znalazłam wyblina jednolistnego, który rósł tutaj w sporych ilościach. W związku z tym natychmiast zmieniłam zdanie i gotowa byłam ozłocić osobę, która wybrała tą trasę na zejście. Była koszmarna, ale po znalezieniu tej tak rzadkiej roślinki, przeszłabym ją chętnie nawet dwa razy.