Rośliny naczyniowe

"Niebieska Dolina" - drugie podejście

Spisz - w dolinie Kaczwińskiego Potoku - 15 maja 2016


Nieznaleziony rezerwat „Niebieska Dolina” nie dawał nam spokoju przez cały tydzień, więc wyruszyliśmy w niedzielę po raz drugi na jego poszukiwania. Tym razem byliśmy już dobrze przygotowani co do miejsca jego położenia.

Wycieczkę rozpoczęliśmy przy szlabanie w dolinie Kaczwińskiego Potoku. Po przejściu kilkuset metrów, podobnie jak w dolinie Potoku Strzyżawek, zobaczyliśmy ślady działalności bobrów. Jednak takie ogromne tamy i  rozlewiska zrobione przez bobry widzieliśmy po raz pierwszy w życiu. Dobrze też była widoczna wewnętrzna konstrukcja tych tam – cała wylepiona gliną i mułem, żeby były szczelne. Po obfitych sobotnich opadach trudno się było do nich dostać, ale sporo udało się nam zobaczyć.


Później dość szybko znaleźliśmy przedmiot naszych poszukiwań – rezerwat „Niebieska Dolina”. Rzeczywiście, starodrzew bukowy, będący przedmiotem ochrony w tym rezerwacie prezentuje się imponująco. Trochę się po nim poplątaliśmy, znaleźliśmy m.in. całe połacie barwinka pospolitego – może stąd nazwa tego rezerwatu?

Następnie niebieskim szlakiem weszliśmy na Pieskowy Wierch, a stamtąd przez Polanę Kotelnica wróciliśmy z powrotem nad Kaczwiński Potok.

Ponieważ mieliśmy jeszcze dużo czasu do wieczora, wybraliśmy się  do rezerwatu Przełom Białki pod Krempachami, w którym co prawda byliśmy już kilkakrotnie, ale jest tak piękny, że zawsze warto go odwiedzić.

Po drodze zatrzymaliśmy się w Trybszu, gdzie wreszcie udało nam się zobaczyć wspaniałe wnętrze XVI-wiecznego drewnianego kościółka.

Później również całkiem spontanicznie zajrzeliśmy do Dębna Podhalańskiego, gdzie także udało nam się wejść do środka słynnego XV-wiecznego kościółka z unikatową, jedyną w Europie w całości zachowaną tak starą polichromią na drewnie, wpisanego na listę UNESCO.

Nieplanowane krajoznawcze zakończenie naszej udanej przyrodniczej wyprawy było przysłowiową wisienką na torcie i sprawiło nam dużo radości.